Archiwum: Maj, 2008:

Koniki i aparat

W środę w ramach przerywnika w ciągu pracowitego tygodnia Basia wyrwała mnie z mieszkania, abym odebrał ją po jazdach na koniach. Wziąłem aparat i pstryknąłem kilka dosyć fajnych moim zdaniem fotek, które można zobaczyć na moim profilu Flickr – polecam.

Skomentuj

Posucha

Straszne pustki na tym naszym blogu. Zaniedbaliśmy się okropnie. Cóż, siła wyższa – wylewanie siódmych potów nad pracami magisterskimi zajmuje nam większość cennego czasu. W dodatku trzeba te prace później czytać, co przyjemnym zadaniem nie jest (zwłaszcza, kiedy polonistka musi biedzić się nad bezprzewodowymi sieciami czujników i ich typologią… błe…). Udało mi się tylko wyrwać [...]

Skomentuj

Stany, Stany…

Na początku był lot. Sześć godzin Boeingiem 747 nad niebieskim Atlantykiem (nuuuda), dwie nad Atlantykiem skutym lodem (odrobinę ciekawiej) i godzina kołowania nad Nowym Jorkiem (hmm… Atlantyk wciąż blisko). Potem godzinne oczekiwanie w zakręconej jak wąż kolejce, krótka i sensowna rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym (ach, jak fajnie być blondynką) i…

Skomentuj

Majowo

Tyle się u nas w ostatnim czasie dzieje, że jakoś nie było czasu aktualizować tego miejsca. Basia zdążyła wylecieć i wrócić zza oceanu, u mnie małe zmiany zawodowe i ogólnie coraz to większa potrzeba napisania w końcu tych nieszczęsnych prac, której narastanie nie jest niestety proporcjonalne do naszych chęci… Motywacji jak nie było tak nie [...]

Skomentuj