maj
31

Koniki i aparat

Posted In: konie, sport by simpo

W środę w ramach przerywnika w ciągu pracowitego tygodnia Basia wyrwała mnie z mieszkania, abym odebrał ją po jazdach na koniach. Wziąłem aparat i pstryknąłem kilka dosyć fajnych moim zdaniem fotek, które można zobaczyć na moim profilu Flickr - polecam.


0
maj
26

Posucha

Posted In: inne by basia

Straszne pustki na tym naszym blogu. Zaniedbaliśmy się okropnie. Cóż, siła wyższa - wylewanie siódmych potów nad pracami magisterskimi zajmuje nam większość cennego czasu. W dodatku trzeba te prace później czytać, co przyjemnym zadaniem nie jest (zwłaszcza, kiedy polonistka musi biedzić się nad bezprzewodowymi sieciami czujników i ich typologią… błe…). Udało mi się tylko wyrwać na koniki w sobotę, gdzie zostałam porządnie wymęczona przez współpracujących ze sobą Okaza i Beatę. Okaz mnie poturbował i porzucił pod płotem, a Beata zmaltretowała moje stare kości skokami i innymi akrobacjami. Ale było fantastycznie :) Pora wracać do roboty… Ale obiecuję, że się odezwiemy. Wkrótce. Oby.

0
maj
13

Stany, Stany…

Posted In: Uncategorized, praca by basia

Na początku był lot. Sześć godzin Boeingiem 747 nad niebieskim Atlantykiem (nuuuda), dwie nad Atlantykiem skutym lodem (odrobinę ciekawiej) i godzina kołowania nad Nowym Jorkiem (hmm… Atlantyk wciąż blisko). Potem godzinne oczekiwanie w zakręconej jak wąż kolejce, krótka i sensowna rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym (ach, jak fajnie być blondynką) i…

Read More

0
maj
11

Majowo

Posted In: imprezy, praca, rodzina, znajomi by simpo

Tyle się u nas w ostatnim czasie dzieje, że jakoś nie było czasu aktualizować tego miejsca. Basia zdążyła wylecieć i wrócić zza oceanu, u mnie małe zmiany zawodowe i ogólnie coraz to większa potrzeba napisania w końcu tych nieszczęsnych prac, której narastanie nie jest niestety proporcjonalne do naszych chęci…

Motywacji jak nie było tak nie ma, a dodatkowo coraz bliżej do września i znanego większości wydarzenia, więc za niedługo też będzie trzeba zacząć poświęcać coraz to więcej czasu, którego co tu dużo mówić, nadmiaru nie mamy. Do tego wszystkiego za oknami coraz to lepsza pogoda co naprawdę nie wpływa pozytywnie na zapał do pracy… jakiejkolwiek ;-)

Z braku czasu musieliśmy na jakiś czas zrezygnować z kursu tańca, a dodatkowo bardzo rzadko udaje nam się w niedzielę znaleźć czas na nasze ulubione cotygodniowe zajęcia, czyli odpowiednio dla Basi i mnie jazdę konną i ASG :(

Juwenalia też jakoś przeszły nas w tym roku bokiem, jedynie co to udało nam się wybrać na bardzo przyjemnego grilla na Zakrzówku, który jest zdecydowanie jednym z najlepszych miejsc widokowych w Krakowie. Nie będę ukrywał, że wybrałem się na niego między innymi z nadzieją na zrobienie użytku z przywiezionego przez Basię prezentu i próby wygrania konkursu World Press Photo ;-)

Z mojej strony na dzisiaj to tyle, postaram się w najbliższym czasie zmusić Basię, żeby napisała parę zdań o swojej wycieczce i mam nadzieję, że uda mi się doczekać w końcu na jakieś fotki z tej wyprawy …

From We

0