Zrobiło się już późno. Do “Dnia Zero” pozostało… nieco ponad dwa tygodnie. Nie powiem żeby mnie to nie niepokoiło. Całe szczęście jak na razie plan przebiega bez większych zakłóceń: goście zaproszeni, sukienka gotowa, garnitur wisi w szafie, obrączki wybrane, cyrograf spreparowany w USC. Pozostaje jednak niezliczona ilość drobiazgów, o których łatwo zapomnieć (a dobrze byłoby mieć wszystko pod kontrolą), co -nie będę ukrywać - bywa źródłem stresu. Całe szczęście nie wpadamy w panikę (jeszcze).
Udało nam się nawet wybrać w Pieniny podczas długiego weekendu - postanowiliśmy odwiedzić Szczawnicę oraz zwiedzić okoliczne miasteczka i atrakcje.









