Udało się – wczoraj odebraliśmy dwa pierwsze filmy, które zrobiłem aparatem dalimierzowym. Niestety po raz kolejny przyszło mi zmierzyć się z powiedzeniem „człowiek uczy się na błędach”. Wywoływałem filmy z zamiarem skanowania negatywów i „cyfrowego wywoływania”; pomysł chyba dobry, tyle tylko, że zacząłem skanować o dobre kilkanaście godzin za szybko. Świeże negatywy – są, jak się niestety miałem okazję przekonać, bardzo delikatne, a podczas samego skanowania też nie łatwo pozbyć się wszechobecnego kurzu.

Efekty: jak widać poniżej (i na Flickr) , kurz, paluchy, rysy itp. – plusem jest to, iż fotki faktycznie wygladają jak te z przed kilkunastu lat ;-)

Lesson learned: skanować filmy po min. kilkudziesięciu godzinach od wywołania, kontakt z negatywami tylko przez rękawiczki, czyszczenie skanera i porządne odkurzanie biurka przed rozpoczęciem operacji. Mam jeszcze kilka filmów, więc będzie na czym trenować, a w niedalekiej przyszłości zamierzam zmierzyć się ze slajdami.

FED 5B - first try