Podczas ostatniej wizyty u moich rodziców „dopadłem”, będący w naszej rodzinie dla mnie „od zawsze „, radziecki  aparat fotograficzny FED-5B mojego ojca, którym dokumentował kiedyś moje wczesne dzieciństwo. Stwierdziłem, że nic tak nie podszkoli mnie w podstawach fotografii, jak przygoda z tym prawie 25-letnim wynalazkiem. Na allegro kupić można bardzo tanio filmy (kilka zł – kilkadziesiąt za profesjonalne diapozytywy), a wywołanie samych negatywów też jest stosunkowo tanie (~7zł film), tak więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby wypstrykać kila rolek filmów w starym, radzieckim stylu i nauczyć się szanowania każdej klatki… Bo o ile fotografia cyfrowa daje nam naprawdę olbrzymie możliwości i umożliwia osiągnięcie rewelacyjnych efektów, to jednak równocześnie zupełnie odzwyczaja przeciętnego amatora, typu Szymon, od przemyślenia tego, co tak właściwie chce się osiągnąć i czy naprawdę warto otwierać migawkę.

Po wpisaniu „FED 5″ w wyszukiwarce flickr-a zrozumiałem, że na świecie można znaleźć naprawdę wielu ludzi, którzy kiedyś wpadli na podobny do mojego pomysł. Na dzień dzisiejszy grupa FED users liczy prawie 600 użytkowników i zawiera prawie 4500 fotek, z czego większość jest naprawdę rewelacyjna. Dalsze, krótkie poszukiwania skierowały mnie na stronę http://www.aparaty.tradycyjne.net/ – której forum zachwyciło mnie rewelacyjną zależnością – większość jego użytkowników pisze o fotografii, pisze o sposobie tworzenia dobrych zdjęć, zagadnieniach/poradach technicznych, ale naprawdę rzadko można spotkać typowe dla naszej cyfrowej ery dyskusje o aberracji chromatycznej i szumach… Tak, drodzy Panie i Panowie, smutna prawda jest taka, że większość z nas zapomina po co tak właściwie kupuje się sprzęt foto i do czego ma on służyć. Podsumowując ten akapit i w celu zachęcenia do zainteresowania się starym poczciwym analogiem – Aparaty kolekcjonerskie – Allegro .

Wpierw, podczas długiego oczekiwania na dostawę zamówionych filmów, postanowiłem nieco wyczyścić oraz w miarę możliwości (i potrzeby) naprawić wszelkie możliwe usterki w opisywanym aparacie. Naprawdę bardzo pomocne okazało się kilka wymienionych na końcu tego wpisu stron poświęconych „utrzymaniu przy życiu” starszych aparatów. Nie będę się rozpisywał – powiem tylko, że starym radzieckim sposobem wódka i pałeczki kosmetyczne „did the trick”. Dodatkowo, całkowicie współczesny LENSPEN pozwolił przywrócić emeryta do zdecydowanie lepszej formy.

From Miscellaneous

Po wyczyszczeniu dotarło do mnie, że należy sprawdzić, jak mają się podstawowe parametry pracy omawianego sprzętu do rzeczywistości, w końcu czas na pewno nie oszczędził sprężyn stanowiących serce mechanizmu naszego emeryta. Mam na myśli czas otwarcia migawki oraz mierzony przy pomocy zewnętrznego światłomierza dobór wartości przysłona/czas naświetlania. Na początek – mając nadzieję, że prosty zestaw mikrofon + PC rozwiąże problem, postanowiłem zmierzyć, czy deklarowane przez umieszczone na górze korpusu pokrętło nastawy czasu wartości są zgodne z rzeczywistością. Z przykrością muszę stwierdzić, że dostępne chyba w większości domów proste mikrofony komputerowe + Audacity nie umożliwiły mi wyciągnięcia powtarzalnych wniosków odnośnie rzeczywistych czasów naświetlania. Na poniższym zdjęciu przykładowe dźwięki wydawane przez migawkę otwartą na kilkadziesiąt milisekund rejestrowane przy pomocy dwóch zestawów słuchawki-mikrofon – jak widać naprawdę trudno odszukać momenty początku i końca naświetlania. Podsumowując – porażka, wszelkie próby tego typu pomiarów przy pomocy mikrofonu stanowczo odradzam.

From Miscellaneous

Niezrażony niepowodzeniem udałem się na Google w poszukiwaniu bardziej niezawodnego rozwiązania – skoro nie można tego zmierzyć przy pomocy dźwięku, to na pewno prosty zestaw fotodioda/fototranzystor + źródło światła umieszczone po przeciwnych stronach migawki rozwiążą mój problem. Nie będę ukrywał, że znalezienie w sieci dokładnie takiego rozwiązania opartego na dosłownie kilku podstawowych elementach elektronicznych sprawiło mi dużo radości i skusiło do zamówienia niezbędnych komponentów w jednym z wysyłkowych sklepów elektronicznych. Potrzebowałem źródła światła (wykorzystałem posiadany od czasów ASG celownik laserowy), elementu światłoczułego (fototranzystor BPW40), rezystora oraz kondensatora filtrującego – te kilka naprawdę niedrogich elementów miało umożliwić mi naprawdę bardzo dokładny pomiar czasów otwarcia migawki. Zapraszam do zapoznania się z wynikami eksperymentu zamieszczonymi poniżej, pomiary obarczone dużą niepewnością, nie miałem czasu, ani potrzeby do przeprowadzania kilku serii pomiarów i przeprowadzenia porządnych obliczeń statystycznych. Uprzedzając zdarzenia: pozdrawiam wszystkich, zarówno domorosłych jak i dyplomowanych metrologów równocześnie informując, iż wszelkie uwagi krytyczne do metody pomiaru jak i sposobu prezentacji wyników są mile widziane – proszę je słać na smietnik(at)porwolik.com ;-) :

Czas naświetlania Wartość oczekiwana [s] Wartość zmierzona [s] Odchyłka [%]
1 1,000 0,802 19,80
2 0,500 0,502 -0,40
4 0,250 0,243 2,80
8 0,125 0,131 -4,80
15 0,067 0,057 14,50
30 0,033 0,037 -11,00
60 0,017 0,013 22,00
125 0,008 0,007 12,50
250 0,004 0,003 25,00
500 0,002 0,002 0,00

Kolejnym etapem weryfikacji poprawności działania aparatu było sprawdzenie odczytów wskazywanych przez dołączony do aparatu światłomierz – Leningrad 7. Test działania światłomierza polegał w głównej mierze na sprawdzeniu jego wskazań z pomiarami dokonywanymi przez moją cyfrówkę przy uwzględnieniu znalezionego, gdzieś w sieci, założenia, że kąt jego działania pokrywa się z obiektywem o ogniskowej 35mm – taką też ogniskową ustawiłem na moim zoomie podczas przeprowadzania kilku pomiarów kontrolnych. Przyznam, że nie chciało mi się spisywać otrzymanych wyników, ogólnie biorąc pod uwagę wiek światłomierza i to, iż jego działanie opiera się na ogniwie selenowym (nie potrzeba baterii!) muszę przyznać, iż urządzenie ciągle trzyma formę – ogólnie zawsze pokazuje nieco za mało, ale można temu w łatwy sposób zaradzić, naświetlając w czasie większym od zaproponowanego przez światłomierz.

Podsumowując, chciałbym przytoczyć wyczytaną gdzieś w sieci opinię na temat aparatów FED, która w 100% jest zgodna z moją oceną opisywanego sprzętu:

„The AK-47 of Soviet rangefinders. Cheap, simple, reliable, completely mechanical, and made in vast numbers.”

„AK-47 wśród radzieckich aparatów dalmierzowych. Tani, prosty, niezawodny, całkowicie mechaniczny i produkowany w ogromnych ilościach”

Na zakończenie kilka przydatnych informacji dla osób, które mają gdzieś w szafie poczciwego FED-a lub które zdecydowały się wydać ~75zł na zakup tego aparatu, np. w jednym z serwisów aukcyjnych :

I naprawdę już „na zakończenie” – Szymon z pokrowcem opisywanego aparatu dobre 20lat temu (sam aparat przypuszczalnie w rękach pierwszego właściciela):

From Miscellaneous