Lato 2009
wpisane do blog, rodzina, wesele dnia wrz.09, 2009
Od wakacji minęły już prawie dwa miesiące, a my dalej nie możemy się jakoś zabrać za pisanie. Ale mimo wszystko, żeby nam samym został jakiś ślad po tegorocznym lecie, postanowiliśmy podsumować wszystko, co się u nas działo.
W lipcu bardzo dotknęła nas śmierć mojego chrzestnego; była to tak niespodziewana i wstrząsająca wiadomość , że chyba długo jeszcze trudno będzie nam pogodzić się z tą stratą. Nie chcę, żeby zabrzmiało to nieodpowiednio lub patetycznie, ale gdy ma się dwadzieścia kilka lat i nie ma poważniejszych problemów ze zdrowiem, człowiek naprawdę nie za dużo myśli o śmierci. A już na pewno nie o śmierci osób, które się znało całe życie. I właśnie takie wydarzenia jak nic innego sprowadzają na ziemię i zmuszają do refleksji nad przyjętym systemem wartości. Zwłaszcza, że odeszła osoba, której podejście do świata i miłość do najbliższych były naprawdę wyjątkowe, a system wartości godny naśladowania…
W sierpniu udało się nam spotkać z kilkoma od dawna nie widzianymi znajomymi oraz – co najważniejsze - w ostatni „wakacyjny” weekend otworzyć drzwi naszego krakowskiego domostwa dla Mateusza oraz kuzyna Szymona i jego żony. Oprócz tego zaliczyliśmy grilla u mnie w firmie, okraszonego sporą ilością atrakcji (między innymi Norwegiem o dziwnym imieniu wspominającym pobyt w Tybecie, tajemniczym afrykańskim mięsem, a także dużą ilością różnych ludzi, co do których nawet ja nie miałam pewności skąd się wzięli i kim są).
Wszystko te wydarzenia przeplatane zostały sporą ilością obowiązków zawodowych (tu nigdy nic się nie zmienia) oraz… jazdą na rolkach. Zainteresowaliśmy się nimi całkiem niespodziewanie, ale jak na razie od tych „całych”
kilku tygodni udaje nam się przynajmniej raz w tygodniu trochę poruszać.
Tak na zakończenie, jakby ktoś próbował zapomnieć, w niedzielę 6-9 obchodziliśmy naszą pierwszą rocznicę ślubu








Zostaw swój komentarz