Ostatnio moje weekendowe znudzenie doszło już do tego etapu, że w poszukiwaniu „celu” postanowiłem obniżyć nieco moje BMI, które w chwili obecnej naprawdę nie wygląda zbyt zdrowo. Misja jest prosta zejść poniżej 25, a skoro wzrostu mi raczej już nie przybędzie to wychodzi na to, że muszę się pozbyć jednych 15kg tłuszczu…

Po przeczytaniu kilkuset stron poświęconych odżywaniu, odchudzaniu i ogólnie zdrowemu życiu, doszedłem do wniosku, że jedynym zdrowym sposobem walki z nadwagą jest po prostu przeniesienie wyniku działania „[przyjmowane kalorie] – [zapotrzebowanie energetyczne]” na drugą stronę zera.

Podsumowując: trzymać kciuki – „Szymon idzie na wojne” ;-)