Styczeń
wpisane do imprezy dnia sty.16, 2009
Podczas naszej wczorajszej wieczorno-sypialnianej dyskusji poruszony został kłopotliwy temat utrzymania tego miejsca (i kilku innych), czyli krótko mówiąc opłaty za hosting, która w wyniku „dobrego” kursu dolara urosła to odczuwalnej kwoty. Jednym z argumentów mojej żony za pominięciem tej opłaty, był fakt iż coraz żadnej udaje nam się znaleźć motywację, aby coś tu napisać. Tak, więc dla uzasadnienia wydania tych prawie 280tyś. pesos (34 msc-e) będę musiał zacząć się bardziej starać, a wszystkich znajomych posiadaczy prywatnych stron/blogów zapraszam do współpracy :]
Tak, więc po kolei. Minęły święta, minął sylwester i nadszedł styczeń. 10-ego udaliśmy się na długo wyczekiwane wesele Magdy i Piotrka do Starachowic. Było to pierwsze nasze nieśląskie wesele, dlatego bardzo nam miło było poznać trochę zupełnie innych zwyczajów (dziwnych!). Wesele było naprawdę bardzo udane; świetnie się bawiliśmy i z całą pewnością udało nam się nadrobić tegoroczny Sylwester. Niestety, jak wszystko co dobre długo wyczekiwane weselisko szybko się skończyło i musieliśmy wrócić do codziennych obowiązków.
W związku z tym, że do najbliższego „długie weekendu” zostało jeszcze naprawdę sporo czasu, powoli zaczynamy szukać innej motywacji jaką co roku , niewątpliwie są wczasy. Zeszłoroczne były jakie były i mówiąc szczerze do teraz czujemy niedosyt, dlatego w tym roku będziemy musieli zaplanować coś naprawdę szczególnego i zdecydowanie wybierzemy się na nie innym środkiem transportu niż jednym z naszych pojazdów – naprawy w polsce „wychodzą” zdecydowanie taniej
Jeśli ktoś ma propozycje jakichś wakacyjnych wyjazdów czekamy na kontakt.
I tyle, mam nadzieję, że to uspokoi oszczędnościowe zapędy żony na jakiś czas…








Styczeń 17th, 2009 o 15:51
Szkoda by było gdybyś zaprzestał tych swoich wpisów tym bardziej,że ja zawsze z niecierpliwością na nie czekam i z przyjemnością czytam..Uszanuj więc swoich czytelników i może nie przeliczaj wszystkiego na te Twoje pesos dolar zawsze jest w gore czy w dol co nie znaczy, że musi rządzić Twoją „twórczością”;-)A może Ty sam po latach będziesz mógł dzięki temu przypomnieć sobie ciekawe wydarzenia z życia, które w ten sposób utrwalasz.
Styczeń 18th, 2009 o 13:23
Zona przelicza, nie ja ….
Styczeń 19th, 2009 o 12:57
Ech, gdyby nie przeliczała i nie pilnowała, to jedlibyśmy tylko ser (ewentualnie masło orzechowe), zamiast ciepłych majtek stroili sie w gadżety typu obiektywy, tv najnowszej generacji, nowe felgi do auta, na kolację pili piwo i spędzali czas na graniu w battlefielda… brzmi prawie jak raj
Styczeń 19th, 2009 o 17:02
Basiu to brzmi jak koszmar ( masło orzechowe?!!)albo to już jest koszmar…
Styczeń 19th, 2009 o 20:34
„brzmi prawie jak raj”… no wlasnie, gdyby nie zona