Wyprawa na ryby i krakowskie zoo
wpisane do imprezy, wycieczki dnia maj.30, 2009
W poprzednim tygodniu odbył się długo planowany wypad na ryby. Przez cały dzień udało „nam” złowić tylko jedno „rybkę”, jednak poniższa fotka chyba jasno daje do zrozumienia, że warto było czekać
Po krótkiej sesji fotograficznej amur trafił do Wisły,wytłumaczono mi to następującym cytatem:
„My jeździmy na ryby, a nie po ryby” – myślę, że ryby nie mają nic przeciwko takiemu podejściu
Podsumowując – rewelacyjna sobota – jeszcze raz serdeczne dzięki dla braci Sikorskich, organizatorów tej imprezy.

Żeby „nie było”, że mnie tam „nie było” (zdjęcie pozowane nie czepiać się szczegółów
) :

W niedzielę, lekko co prawda zmęczony atrakcjami dnia poprzedniego, dałem się namówić i zrealizowaliśmy z żoną jej pomysł – wycieczkę do krakowskiego zoo. Pierwsza wizyta w Lasku Wolskim zszokowała nas… ilością samochodów, które próbowano w tym samym momencie zaparkować – kilkudziesięciominutowe czekanie na pozwolenie wjazdu na parking nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń. Po pozbyciu się samochodu i krótkim spacerze dotarliśmy do bramy krakowskiego ogrodu zoologicznego, na którego terenie spędziliśmy kilka kolejnych godzin. Osobiście dawno nie byłem w zoo, dlatego też nie mam pojęcia jak wyglądają obecnie ogrody zoologiczne we Wrocławiu i Chorzowie, jednak krakowskie zoo wydało mi się na tle wspomnień bardzo zadbane i nowoczesne, może nieco tylko… mniejsze (jednak nie za małe!). Wszystkim rodzicom (i nie tylko!) mogę chyba polecić mini-zoo, czyli zamknięty obszar na którym odwiedzającym pozwala się na o wiele więcej, niż w tradycyjnym zoo – można dotykać i karmić zwierzęta – rewelacyjny pomysł.
Poniżej kilka fotek z tego wypadu, więcej jak zawsze na flickr i w naszej galerii.
To pozostawię bez komentarza, dodam tylko, iż krótko obserwowaliśmy szympansa, który miał podobne nawyki…

Te zwierzęta po prostu kochają blask flash-y
:











Zostaw swój komentarz