Najazd wikingów, przecena i ballada o kurzej niedoli…
wysłane do konie, praca, sport, zdrowie, świat dnia cze.10, 2009
Ostatnio tak dużo się dzieje, że nie nadążam pozbierać myśli – a co tu dopiero mówić o pisaniu czegokolwiek. Ale od początku…
wysłane do konie, praca, sport, zdrowie, świat dnia cze.10, 2009
Ostatnio tak dużo się dzieje, że nie nadążam pozbierać myśli – a co tu dopiero mówić o pisaniu czegokolwiek. Ale od początku…
wysłane do konie, sport dnia maj.31, 2008
W środę w ramach przerywnika w ciągu pracowitego tygodnia Basia wyrwała mnie z mieszkania, abym odebrał ją po jazdach na koniach. Wziąłem aparat i pstryknąłem kilka dosyć fajnych moim zdaniem fotek, które można zobaczyć na moim profilu Flickr – polecam.
wysłane do ASG, konie, praca dnia lut.23, 2008
No i jak dosyć często w ostatnim czasie, minął tydzień, a ja nie mam o czym pisać Po prostu przez cały tydzień byliśmy na tyle zajęci „codziennymi” obowiązkami, że naprawdę nie było za bardzo czasu na jakieś nietypowe aktywności… W niedzielę, klasycznie, Basia na konikach ja, gdzieś na krakowskich fortach. Cały tydzień Basia w pracy, [...]
wysłane do konie, praca, rodzina dnia gru.31, 2007
Tak to już jest, że zwyczajowo w ostatni dzień roku należy bezlitośnie rozliczyc się z dwunastomiesięcznych dokonań, podliczyc uczciwie sukcesy i porażki (tylko przyznawac się do wszystkich!), a w razie przewagi tych ostatnich – solennie obiecac poprawę. Nadeszła owa wiekopomna chwila, podczas której i ja, jako przykładna obywatelka, dokonam publicznej spowiedzi, nie przemilczając (prawie) niczego [...]
wysłane do konie dnia gru.12, 2007
Po blisko trzytygodniowej przerwie w jazdach nareszcie znalazłam wolną chwilę na ulubione zajęcie i wybrałam się na koniki. Moją radość potęgował fakt, że miałam dosiąść nową bestię w stajni – Węzła. Skądinąd dobrze mi znanego… Aż za dobrze… Ten blond przystojniak z bujną grzywą już nieraz zalazł mi za skórę (miejmy nadzieję, że z wzajemnością [...]
wysłane do konie, sport dnia lis.03, 2007
Wczoraj, jak co piątek, wizyta na sali sportowej i 1,5h biegania za piłką ze znajomymi z mojej pracy, dzisiaj w ramach kontynuacji sportowego weekendu i po części pijackiego przyrzeczenia ze środy – wizyta z Basia w podkrakowskiej stadninie koni. Był to mój trzeci bliższy kontakt z tymi stworzeniami, przynajmniej jeśli liczyć jedynie spotkania o charakterze [...]