lipiec
10


Magistry

Originally uploaded by Szymon Porwolik

Dla jasności i żeby nikt nie miał wątpliwości, iż było to wydarzenie bez znaczenia. Chciałbym poinformować, iż poprzednią środę oboje zamknęliśmy okres 17 lat nauki i ukończyliśmy studia.

Od tego momentu do Basi możecie zwracać się per “Pani magister”, do mnie “Panie magistrze inżynierze” - jak widać po raz kolejny okazało się kto jest zdolniejszy, czego potwierdzeniem jest liczba skrótów przed imieniem i nazwiskiem :P

Oczekujemy na wymarzoną “blaszkę” na drzwi z wypisanymi tytułami, aby każdy począwszy od listonosza, a na dostawcy pizzy kończąc wiedział, iż ma do czynienia z ludźmi wykształconymi i musi odpowiednio się zachować ;-)

A tak poważnie to, ja przynajmniej, nie czuję się ani odrobinę mądrzejszy od momentu, w którym zostałem absolwentem AGH. Tyle tylko, że ciągle nie mogę się nadziwić jak szybko minęło to 5 lat.

Z poważaniem,
mgr inż. Szymon Porwolik

0
maj
13

Stany, Stany…

Posted In: Uncategorized, praca by basia

Na początku był lot. Sześć godzin Boeingiem 747 nad niebieskim Atlantykiem (nuuuda), dwie nad Atlantykiem skutym lodem (odrobinę ciekawiej) i godzina kołowania nad Nowym Jorkiem (hmm… Atlantyk wciąż blisko). Potem godzinne oczekiwanie w zakręconej jak wąż kolejce, krótka i sensowna rozmowa z urzędnikiem imigracyjnym (ach, jak fajnie być blondynką) i…

Read More

0
maj
11

Majowo

Posted In: imprezy, praca, rodzina, znajomi by simpo

Tyle się u nas w ostatnim czasie dzieje, że jakoś nie było czasu aktualizować tego miejsca. Basia zdążyła wylecieć i wrócić zza oceanu, u mnie małe zmiany zawodowe i ogólnie coraz to większa potrzeba napisania w końcu tych nieszczęsnych prac, której narastanie nie jest niestety proporcjonalne do naszych chęci…

Motywacji jak nie było tak nie ma, a dodatkowo coraz bliżej do września i znanego większości wydarzenia, więc za niedługo też będzie trzeba zacząć poświęcać coraz to więcej czasu, którego co tu dużo mówić, nadmiaru nie mamy. Do tego wszystkiego za oknami coraz to lepsza pogoda co naprawdę nie wpływa pozytywnie na zapał do pracy… jakiejkolwiek ;-)

Z braku czasu musieliśmy na jakiś czas zrezygnować z kursu tańca, a dodatkowo bardzo rzadko udaje nam się w niedzielę znaleźć czas na nasze ulubione cotygodniowe zajęcia, czyli odpowiednio dla Basi i mnie jazdę konną i ASG :(

Juwenalia też jakoś przeszły nas w tym roku bokiem, jedynie co to udało nam się wybrać na bardzo przyjemnego grilla na Zakrzówku, który jest zdecydowanie jednym z najlepszych miejsc widokowych w Krakowie. Nie będę ukrywał, że wybrałem się na niego między innymi z nadzieją na zrobienie użytku z przywiezionego przez Basię prezentu i próby wygrania konkursu World Press Photo ;-)

Z mojej strony na dzisiaj to tyle, postaram się w najbliższym czasie zmusić Basię, żeby napisała parę zdań o swojej wycieczce i mam nadzieję, że uda mi się doczekać w końcu na jakieś fotki z tej wyprawy …

From We

0
marzec
27

Mecz

Posted In: imprezy, praca, sport by simpo

Od dawien dawna obiecywałem sobie, że kiedyś w końcu wybiorę się na mecz naszej reprezentacji. Dlatego też gdy tylko nadarzyła się świetna możliwość realizacji tego marzenia - spotkanie Polska vs USA w Krakowie - nie zastanawiałem się długo i zdobyłem bilety, o co zresztą naprawdę nie było łatwo. Sama procedura rozprowadzania biletów, bardzo źle przygotowana i przeprowadzona dała mi ogólne pojęcie jak bardzo PZPN daje ludziom w kość i równocześnie jeszcze bardziej utwierdziła w przekonaniu, że w roku 2012 może dojść do katastrofy spowodowanej nie tylko paraliżem komunikacyjnym …

Co się tyczy meczu samego w sobie. Atmosfera na stadionie, pomimo naprawdę zimowych warunków atmosferycznych, na początku była bardzo gorąca i stopniowo (proporcjonalnie do ilości piłek wyciąganych z bramki naszej reprezentacji) opadła do niezbyt imponującego poziomu w okolicach 90 minuty meczu, z resztą co tu dużo pisać, wszyscy z 20 tysięcy ludzi zgromadzonych na stadionie przy Reymonta liczyli chyba na coś więcej niż przegrana 3:0 z reprezentacją kraju, którego większość mieszkańców uważa, że “soccer is for babies” ;-) O samej grze ciężko napisać coś pozytywnego, więc ją pominę… Ogólnie mogę zaznaczyć kolejną pozycję na życiowej liście “To Do”, byłem na meczu reprezentacji i wiem jak to wygląda, chętnie wybiorę się na niego jeszcze raz, żeby w końcu móc pokrzyczeć “Jeszcze jeden”, a nie tylko “Nic się nie stało…” ;-)

Po meczu spotkała nas miła niespodzianka w postaci niespodziewanego spontanicznego spotkania z szefem Basi - norwegiem i jej bezpośrednim przełożonym - Amerykaninem, który nie mógł darować sobie niewybrednych żartów pod adresem naszej reprezentacji, odbiliśmy sobie śmiejąc się z kursu dolara i Bush’a ;-) Ogólnie wieczór bardzo udany w domu wylądowaliśmy ok. 3 nad ranem, a ja wchodząc o 11 następnego dnia do mojego biura nie mogłem nadziwić się Basi, która wstawała o 6.00 :O



1
luty
23

Kolejny tydzień

Posted In: ASG, konie, praca by simpo

No i jak dosyć często w ostatnim czasie, minął tydzień, a ja nie mam o czym pisać ;-) Po prostu przez cały tydzień byliśmy na tyle zajęci “codziennymi” obowiązkami, że naprawdę nie było za bardzo czasu na jakieś nietypowe aktywności… W niedzielę, klasycznie, Basia na konikach ja, gdzieś na krakowskich fortach. Cały tydzień Basia w pracy, ja wyjątkowo w tym tygodniu na szkoleniu, a wieczorami nauka tańca, gra w piłkę, zakupy i … stanie w korkach :-/

I tyle, jak już pisałem… nic ciekawego ;-)

Read More

2
luty
3

No to znowu luty …

Posted In: ASG, praca by simpo

Sesja zgodnie z planem zarówno w przypadku Basi jak i moim zamknięta. Teraz będzie gorsza część, trzeba się zmobilizować i zabrać w końcu za pisanie pracy :-/

Dzisiaj po dłuższej przerwie udało mi się znowu wybrać na strzelankę, z czego jestem bardzo zadowolny, bo zarówno ekipa jak i pogoda dopisała doskonale, słowem miłe zakończenie tego jakże eksytującego tygodnia.

I tyle, słowem nic się nie dzieje … ;-)

0
styczeń
19

Misja Sesja

Posted In: praca, rodzina, sport by simpo

W tym tygodniu udałem się do Wodzisławia na “małe zakupy”, które udały się wyśmienicie, gdyby tylko nie brutalne zderzenie z polską biurokracją :/

W piątek pierwszy i ostatni dzień w pracy w tym tygodniu, który upłynął mi pod znakiem próby wybrnięcia z olbrzymiego stosu “TODO”, który zdążył  powstać pod moją nieobecność… Na szczęście piątki mają to do siebie, że wszyscy nie myślą już o niczym inny jak tylko o sobocie, więc też zdecydowanie luźniej podchodzą do rozliczania zleconych zadań ;-) Wieczorem jak co piątek, w ramach walki  z “bandziochem”, pobiegałem trochę za piłką. I tak zakończył się ten jakże emocjonujący tydzień …
W najbliższy czasie sesja, a dokładnie sesyjka, w skład której w moim i z tego co mi wiadomo Basi, przypadku wchodzi 1 egzamin, którego zdanie nie powinno stanowić wielkiego problemu. Z resztą nawet jeśli - wątpię żeby ktoś chciał nas jeszcze jakoś specjalnie krzywdzić na V-tym roku… Tak więc, w najlepszym przypadku za kilkanaście dni będziemy na etapie wykształcenia poprzedniego prezydenta, a do otrzymania dyplomu będzie dzieliła nas już tylko obrona. Ja dalej nie mogę nadziwić się, jak szybko minęło te 5 lat ;-)

Jako ciekawostkę dodam, że Basia została wysłana z pracy na kurs norweskiego - fajnie, znajomość tego trochę “egzotycznego” jak na naszą lokalizację języka będzie dobrze wyglądała w jej CV, a co lepsze przyda się podczas robienia zakupów w sklepie rybnym ;-)

2
grudzień
31

Czas na podsumowanie

Posted In: konie, praca, rodzina by basia

Tak to już jest, że zwyczajowo w ostatni dzień roku należy bezlitośnie rozliczyc się z dwunastomiesięcznych dokonań, podliczyc uczciwie sukcesy i porażki (tylko przyznawac się do wszystkich!), a w razie przewagi tych ostatnich - solennie obiecac poprawę. Nadeszła owa wiekopomna chwila, podczas której i ja, jako przykładna obywatelka, dokonam publicznej spowiedzi, nie przemilczając (prawie) niczego :-)

Read More

1
grudzień
22

Zmiany, zmiany…

Posted In: praca by basia

Muszę się do czegoś przyznac. A że nie działa mi literka “ci” to będzie wyznanie “bez ogonków” nad c ;) Otóż w moim rozkładzie dnia nastąpiły w ostatnim czasie bardzo poważne zmiany. Jakie? Hmm… Basia poszła do pracy :O . Skończyło się lenistwo (o nie…)… Ale są też plusy.

Dostałam swoje biureczko i komputerek z malutką, wkurzającą myszką i teraz jak prawdziwy yuppie zasuwam codziennie na 9 do biura. Wymieszana z tłumem “krawaciarzy” wysypuję się z przepełnionego busu linii 173 i pędzę do firmy, gdzie już czekają na mnie… zimne kaloryfery :P , świecący na niebiesko czajnik i brak internetu. Następnie, wspomagana przez hektolitry kawy, jako tak zwany “edytor” (brzmi dumnie :D ) przez osiem godzin zapoznaję się z różnymi arcyistotnymi (czytaj: cudacznymi) publikacjami i skrobię coś w Wordzie (który, na marginesie, doprowadza mnie na skraj wyczerpania nerwowego). Czyli robię to, co lubię. I jeszcze mi za to płacą. Fajnie jest miec pracę! :D

1
grudzień
15

Praca, praca, praca…

Posted In: praca by simpo

Jest sobota, godzina 19:30, a ja ciągle od 12 już godzin siedzę w pracy i nie zanosi się na to, żebym szybko wrócił do domu :/ Jednym z pozytywnych akcentów było pojawienie się tego robactwa na tworzonej stronie ;-)

4