<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Basia i Szymon &#187; wycieczki</title>
	<atom:link href="http://blog.porwolik.com/category/wycieczki/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://blog.porwolik.com</link>
	<description>ponieważ natura lubi symetrię ...</description>
	<lastBuildDate>Mon, 30 Aug 2010 10:46:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.0.1</generator>
		<item>
		<title>Schindler i Smoki</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2010/schindler-i-smoki</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2010/schindler-i-smoki#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 09:57:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Barbara</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=478</guid>
		<description><![CDATA[Miniony weekend upłynął nam pod znakiem maszerowania po Krakowie. I marznięcia. Ale o tym za chwilę. Otóż w sobotnie popołudnie wybraliśmy się do Fabryki Schindlera, żeby zwiedzić otwartą tam niedawno wystawę &#8216;Kraków w czasie okupacji&#8217;. A wieczorem&#8230; A wieczorem mieliśmy zaszczyt wziąć udział w paradzie straszliwych smoków z całego świata. Brr! Najpierw muzeum. Otwarta w [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miniony weekend upłynął nam pod znakiem maszerowania po Krakowie. I marznięcia. Ale o tym za chwilę.</p>
<p>Otóż w sobotnie popołudnie wybraliśmy się do Fabryki Schindlera, żeby zwiedzić otwartą tam niedawno wystawę &#8216;Kraków w czasie okupacji&#8217;. A wieczorem&#8230; A wieczorem mieliśmy zaszczyt wziąć udział w paradzie straszliwych smoków z całego świata. Brr!</p>
<p style="text-align: left;"><a title="Kraków - Parada Smoków 2010 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4937591595/"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4077/4937591595_83a0a8ca7f.jpg" alt="Kraków - Parada Smoków 2010" width="323" height="216" /></a><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/y-pxsRX9DglLMM-d40rCgQ?feat=embedwebsite"></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/y-pxsRX9DglLMM-d40rCgQ?feat=embedwebsite"><img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp4Jad4UEI/AAAAAAAAFbc/5TfXODUTeU4/s288/DSC_1828.JPG" alt="" width="322" height="216" /></a><span id="more-478"></span><br />
Najpierw muzeum. Otwarta w czerwcu wystawa jest niezwykła. Po pierwsze dlatego, że interaktywna. Filmy z epoki, fragmenty wywiadów, ekrany dotykowe (które można sobie &#8216;pomacać&#8217;), reprodukcje gazet czy odtworzone pieczołowicie wnętrza mieszkań, tramwajów a nawet dworca &#8211; to tylko niektóre z atrakcji.</p>
<p>Po drugie &#8211; niewielu z nas ma świadomość, jak wyglądało miasto. Ani to przedwojenne, ani to pod okupacją nazistowską. Czy wiedzieliście na przykład, że przed wojną 1/4 miasta była wyznania mojżeszowego? Że godzina policyjna zaczynała się o 23 a Rynek Główny nosił nazwę Adolfa Hitlera? Że hitlerowcy zburzyli pomniki Bitwy pod Grunwaldem i Adama Mickiewicza? Albo też &#8211; czy kiedykolwiek wyobrażaliście sobie jak wyglądał Wawel przyozdobiony flagą ze swastyką? Gdzie dokładnie było getto? Jak rozplanowano obóz pracy w Płaszowie?</p>
<p>No właśnie &#8211; ja nie.  Teraz przynajmniej mam o tym jako-takie pojęcie.</p>
<p>Eksponaty zdecydowanie warte obejrzenia. Trzeba jednak zarezerwować sobie ze 3-4 godziny, żeby wszystko spokojnie pooglądać, przeczytać, pomyśleć. My mieliśmy na to około dwie, więc pozostał pewien niedosyt. I chyba troszkę niesmak, że obsługa muzeum wypraszała wszystkich punkt szósta. Bo my tam jeszcze być może wrócimy, ale goście z zagranicy to chyba już nie&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/-LhWLFDCivGRL7Ru2oPgLw?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp4Jy7nFiI/AAAAAAAAFbg/aDdCV1L5BlE/s288/DSC_1835.JPG" alt="" /></a><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/V5HMbxDCRajl2B44sokL_g?feat=embedwebsite"> <img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp4KpeiCZI/AAAAAAAAFbo/ZzRJEhlhfK4/s288/DSC_1873.JPG" alt="" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/7qxyGLGAoVcMTdaT0Vb-rA?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp4KCNfWNI/AAAAAAAAFbk/d6yFg4jMTAM/s288/DSC_1858.JPG" alt="" /></a><a title="Szok by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4937584947/"> <img src="http://farm5.static.flickr.com/4075/4937584947_0005ccfa27.jpg" alt="Szok" width="212" height="287" /></a></p>
<p>W tak zwanym &#8216;międzyczasie&#8217;, czyli w dziurze pomiędzy jedną atrakcją a drugą, włóczyliśmy się bez celu po Rynku, słuchając disco polo w wykonaniu jakichś oldbojów i dziwiąc się cenie pierogów (12 zł za 6 sztuk!). A wszystko to w ramach Festiwalu Kultury Ludowej (czy coś w ten deseń). Jeszcze tylko szybka, tradycyjna wizyta w KFC i już byliśmy w stanie stawić czoła mrożącym krew w żyłach scenom nad Wisłą!</p>
<p>Wieczorową porą, po dwóch godzinach tkwienia w chłodzie (i momentami &#8211; mżawce) doczekaliśmy się. Zaczęła się Wielka Parada Smoków. Kilkunastometrowi przedstawiciele swojego gatunku (animowani przez pracowników Teatru Groteska), wielkie barki na Wiśle, muzyka poważna, światła, lasery, race, pochodnie i dym! Po prostu &#8211; fantastyczne widowisko. Tego chyba nie da się opowiedzieć. Trzeba być. Dlatego bęz zbędnych opisów zamieszczamy kilka fotek. Poniżej. I zapraszamy w przyszłym roku!</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/gO77t8XgFkBahewxiKrCug?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp4K9FXs9I/AAAAAAAAFbs/BgIfeptgCME/s288/DSC_1915.JPG" alt="" /></a><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/IwbYNC3Pka5MdxXY5omsew?feat=embedwebsite"> <img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp4ZDqti0I/AAAAAAAAFb0/rnBVqYRuKC4/s288/DSC_1955.JPG" alt="" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a title="Kraków - Parada Smoków 2010 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4937594369/"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4102/4937594369_c055800647.jpg" alt="Kraków - Parada Smoków 2010" width="500" height="335" /></a></p>
<p style="text-align: center;"><a title="Kraków - Parada Smoków 2010 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4937588219/"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4135/4937588219_30110bdafd.jpg" alt="Kraków - Parada Smoków 2010" width="500" height="335" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2010/schindler-i-smoki/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Brenna</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2010/brenna-2</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2010/brenna-2#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Aug 2010 09:28:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Barbara</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=476</guid>
		<description><![CDATA[W okolicach 15 sierpnia postanowiliśmy zrobić wreszcie coś pożytecznego z naszym urlopem. Wybraliśmy się zatem z niezapowiedzianym nazjazdem do rodziców w Brennej. Na długi weekend. Czwartek upłynął pod znakiem moczenia się w wodzie (i zjazdów z ciemnej, strasznej zjeżdżalni&#8230; ale byłam dzielna :]). No i oczywiście &#8211; obserwacji perseidów. To znaczy: Szymon obserwował. Ja spałam [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W okolicach 15 sierpnia postanowiliśmy zrobić wreszcie coś pożytecznego z naszym urlopem. Wybraliśmy się zatem z niezapowiedzianym nazjazdem do rodziców w Brennej. Na długi weekend.</p>
<p><a title="Brenna by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4938166984/"><img src="http://farm5.static.flickr.com/4074/4938166984_89ab7724af_m.jpg" alt="Brenna" width="161" height="240" /></a><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ShLOOwdtW1AcsqFuHSN5VQ?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp3WB_2BoI/AAAAAAAAFbQ/n-6Z2Ny08C4/s288/DSC_1739.JPG" alt="" width="162" height="242" /></a><span id="more-476"></span></p>
<p>Czwartek upłynął pod znakiem moczenia się w wodzie (i zjazdów z ciemnej, strasznej zjeżdżalni&#8230; ale byłam dzielna :]). No i oczywiście &#8211; obserwacji perseidów. To znaczy: Szymon obserwował. Ja spałam (ale udawałam, że nie&#8230; oczywiście nie poszło mi za dobrze).</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mgU5NT50PREXFV_i8UtAPw?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp3VylgMmI/AAAAAAAAFbM/Mhm6i7E2XgU/s288/DSC_1648.jpg" alt="" width="359" height="240" /></a></p>
<p>W piątek ruszyliśmy na wyprawę górskimi szlakami &#8211; z Leśnicy przez Trzy Kopce, Orłową aż na Równicę. A nie było lekko. Wyszliśmy już z wprawy, więc końcowe kilometry pokonaliśmy niemal pełznąc, w dodatku z pierwszymi oznakami zawału. Mimo wszystko &#8211; udało się.</p>
<p>Sobota okazała się nad wyraz zaskakująca. Najpierw &#8211; zupełnie znienacka &#8211; Szymon spotkał się oko w oko z potworem. Działo się to z samego rana, czyli gdzieś w okolicy dwunastej. Otworzył drzwi do kempingu, a tam stała ona &#8211; straszliwa bestia. Miała wyłupiaste ślepia i ostre, żółte zęby. W dodatku patrzyła wprost na niego (nic dziwnego, pewnie sama była przerażona wyłaniającym się z otchłani cienia Szymonem hehe). Okazało się, że ma na imię Figa i jest nad wyraz niereprezentatywnym (żeby nie powiedzieć &#8216;pokracznym&#8217;) egzemplarzem rasy bokser. Ale za to zna różne sztuczki: jest na przykład mistrzynią w podtykaniu własnego tyłka do drapania. No i łapę też podaje&#8230; jak się jej chce. Przyjechała razem ze znajomymi rodziców &#8211; na wieczornego grilla. Potem &#8211; impreza. Tradycyjnie byłam jedyną osobą pijącą&#8230; wino <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Reszta wybrała inny trunek zgodnie z zasadą &#8216;<em>My ino wódka pijymy a prowda godomy</em>&#8216;. Nie wiem, czy samą prawdę mówili, ale rzeczywiście gadali dużo. A im później w noc &#8211; tym więcej.</p>
<p>Po sobotniej imprezie i opowiadaniu różnych mniej lub bardziej historii (przodował w nich zwłaszcza pan Janek, zawodowy&#8230; grabarz) zebraliśmy się do domu. Ech, intensywny weekend. Ale fajnie było ;]</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mgU5NT50PREXFV_i8UtAPw?feat=embedwebsite"> </a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/GxMp7q6lj1hDnyfqStrRxg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp5Bh-uQgI/AAAAAAAAFb4/1okYkBLNPuU/s288/DSC_1774.JPG" alt="" width="129" height="193" /></a><a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/IULhVACoeMQrqpUqCeTPpg?feat=embedwebsite"> <img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/THp5CJo6x5I/AAAAAAAAFb8/udrIh-LN3IM/s288/DSC_1778.JPG" alt="" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2010/brenna-2/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jezioro Rożnowskie 2010</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2010/jezioro-roznowskie-2010</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2010/jezioro-roznowskie-2010#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 21:27:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Szymon</dc:creator>
				<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[znajomi]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=466</guid>
		<description><![CDATA[W końcu udało się zebrać ekipę i wybrać na długo zapowiadany wspólny weekend. Ogólnie wyjazd bardzo udany, czekamy na powtórkę Gdyby ktoś szukał to mamy namiary sprawdzone domki nad Jeziorem Rożnowskim; ogólnie miejsce całkiem ciekawe w zdecydowanie imprezowo-libacyjnym klimacie (wyjazd z dziećmi raczej odradzamy). Jedyny haczyk to tragiczny dojazd&#8230;]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W końcu udało się zebrać ekipę i wybrać na długo zapowiadany wspólny weekend. Ogólnie wyjazd bardzo udany, czekamy na powtórkę <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Gdyby ktoś szukał to mamy namiary sprawdzone domki nad Jeziorem Rożnowskim; ogólnie miejsce całkiem ciekawe w zdecydowanie imprezowo-libacyjnym klimacie (wyjazd z dziećmi raczej odradzamy). Jedyny haczyk to tragiczny dojazd&#8230;</p>
<p style="text-align: center;"><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/xQbSiFlwIVbWPXVIcnh3NA?feat=embedwebsite"><img class="aligncenter" src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/TFNAQ8_NZlI/AAAAAAAAFaY/IkxGEQcPjlE/s288/38091754.jpg" alt="" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2010/jezioro-roznowskie-2010/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>La bella Italia&#8230;</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2010/la-bella-italia</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2010/la-bella-italia#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 28 Jul 2010 08:06:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Barbara</dc:creator>
				<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=435</guid>
		<description><![CDATA[Co prawda większość ludzi żyje jeszcze oczekiwaniem na nie, ale my (niestety!) już jesteśmy po wakacjach. W tym sezonie &#8211; po raz pierwszy zresztą &#8211; wybraliśmy się do słonecznej Italii. I jedno jest pewne &#8211; na pewno nie raz do niej wrócimy. Przygotowania rozpoczęły się, jak zawsze, na długo zanim zeszły śniegi &#8211; najpierw zainwestowaliśmy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co prawda większość ludzi żyje jeszcze oczekiwaniem na nie, ale my (niestety!) już jesteśmy po wakacjach. W tym sezonie &#8211; po raz pierwszy zresztą &#8211; wybraliśmy się do słonecznej Italii. I jedno jest pewne &#8211; na pewno nie raz do niej wrócimy.</p>
<p style="text-align: left;">Przygotowania rozpoczęły się, jak zawsze, na długo zanim zeszły śniegi &#8211; najpierw zainwestowaliśmy w przewodnik, potem w małopsujne auto, a następnie dokooptowaliśmy do załogi rodziców i obraliśmy cel podróży. Toskanię. Jeszcze tylko rezerwacja noclegów, dłużące się oczekiwanie na urlop &#8211; i ruszyliśmy podbijać świat.</p>
<p style="text-align: center;"><a title="2010_Italia_0128 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724667181/"><img src="http://farm2.static.flickr.com/1165/4724667181_e3da8060b4_m.jpg" alt="2010_Italia_0128" width="161" height="240" /></a><a title="2010_Italia_0083 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724663327/"> <img src="http://farm2.static.flickr.com/1014/4724663327_95d1b34333_m.jpg" alt="2010_Italia_0083" width="161" height="240" /></a> <a title="2010_Italia_0425 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724692721/"><img src="http://farm2.static.flickr.com/1070/4724692721_dcc314dbe6_m.jpg" alt="2010_Italia_0425" width="161" height="240" /></a><a title="2010_Italia_0991 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4725413448/"> <img src="http://farm2.static.flickr.com/1049/4725413448_7cfa893f72_m.jpg" alt="2010_Italia_0991" width="161" height="240" /></a></p>
<p><span id="more-435"></span></p>
<p>Pierwszy przystanek &#8211; Wenecja. Zwiedzana co prawda wieczorową porą i dość pobieżnie, ale i tak warta każdej spędzonej w niej minuty. Urokliwe, wyludnione wąskie uliczki i spacer nad kanałami  -  bezcenne. Piękne, stare miasto. Za to &#8216;standardowe&#8217; atrakcje turystyczne &#8211; już nie tak bardzo piękne. Oblepione ludźmi, oszpecone reklamami i zupełnie odarte z atmosfery. Całe szczęście można jeszcze uciec przed tłumem, zaplątać się w labirynt przejść i złapać oddech wśród przycupniętych dokoła kanałów kamienic.</p>
<p>Kolejnym etapem było Figline Valdarno, gdzie znajdowała się zarezerwowana wcześniej baza noclegowa (i wypadowa). To tutaj tak naprawdę nasze wakacje rozpoczęły się na dobre.</p>
<p>Była i degustacja tradycyjnych wyrobów wędliniarskich (na samą myśl zgroza mnie ogarnia <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  ); i zwiedzanie średniowiecznych miasteczek (Siena, Volterra, Montepulciano, San Gimigiano),  i wyprawy kempingową szaloną ciufcią na spływy &#8216;plompenbomben&#8217; (zainteresowanych proszę o kierowanie pytań do Szymona), i drapanie się na wierzch el Duomo katedry we Florencji, i zdjęcia z pomnikami różnego asortymentu (od Michała Aniołą po&#8230; Mitoraja), i (cokolwiek mało eleganckie) podpieranie ręką krzywej wieży w Pizie, i  wreszcie &#8211; jednodniowa wycieczka (a raczej przebieżka) po Rzymie&#8230;</p>
<p>Jak można podsumować nasze wrażenia z Italii? Krótko: słoneczko,  ciepło, włoska kuchnia i chianti &#8211; czego chcieć więcej&#8230;?</p>
<p>My w każdym razie &#8211; gorąco polecamy!</p>
<p><a title="2010_Italia_0236 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4725324638/"><img src="http://farm2.static.flickr.com/1028/4725324638_be7cf9cf4f_m.jpg" alt="2010_Italia_0236" width="199" height="135" /></a> <a title="2010_Italia_0530 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724707139/"><img src="http://farm2.static.flickr.com/1021/4724707139_6cce70fc19_m.jpg" alt="2010_Italia_0530" width="199" height="133" /></a><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wttxB2XsmhdlUpYsygpsNg?feat=embedwebsite"></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wttxB2XsmhdlUpYsygpsNg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/TCEVVlBm9rI/AAAAAAAAFMo/ax-aqP5lD3s/s288/2010_Italia_0322.JPG" alt="" width="199" height="133" /></a><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/0MT6Oxuqj5xMAqG4O6VkeQ?feat=embedwebsite"> <img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/TCEWieGhT7I/AAAAAAAAFNI/V17ShOJt5cA/s288/2010_Italia_0567.JPG" alt="" width="199" height="133" /></a></p>
<p><a title="2010_Italia_0439 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724698789/"> <img src="http://farm2.static.flickr.com/1251/4724698789_6c82b7ce22_m.jpg" alt="2010_Italia_0439" width="199" height="133" /></a><a title="2010_Italia_0432 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724695731/"> <img src="http://farm2.static.flickr.com/1328/4724695731_e889c382e7_m.jpg" alt="2010_Italia_0432" width="199" height="132" /></a><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UP4vxCLjVBUXmIz-m7af6Q?feat=embedwebsite"> </a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UP4vxCLjVBUXmIz-m7af6Q?feat=embedwebsite"><img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/TCEWjI6CWJI/AAAAAAAAFNQ/DYhwvShztdU/s288/2010_Italia_0619.JPG" alt="" width="199" height="133" /></a><a title="2010_Italia_0421 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4724688787/"> <img src="http://farm2.static.flickr.com/1141/4724688787_1f4db9ea61_m.jpg" alt="2010_Italia_0421" width="199" height="133" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/uqu4gR-IFAksCfNNLXhMlA?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/TCEchTug1mI/AAAAAAAAFOo/IsH9Dv1W6Gk/s288/2010_Italia_0962.JPG" alt="" width="199" height="133" /></a><a title="2010_Italia_0900 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4725396996/"> <img src="http://farm2.static.flickr.com/1332/4725396996_95ac1635e1_m.jpg" alt="2010_Italia_0900" width="199" height="134" /></a></p>
<p style="text-align: left;"><a title="2010_Italia_0763 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/4725382266/"><img class="aligncenter" src="http://farm2.static.flickr.com/1359/4725382266_a517e32857_m.jpg" alt="2010_Italia_0763" width="197" height="132" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2010/la-bella-italia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wygrana</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2010/wygrana</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2010/wygrana#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 13 Feb 2010 20:57:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Szymon</dc:creator>
				<category><![CDATA[inne]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=402</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym się wszystkim pochwalić, pierwszy raz w życiu coś &#8222;wygrałem&#8221; Zaczęło się tak, że po powrocie z Krety spędziłem kilkadziesiąt minut przy komputerze komentując wszystkie odwiedzone przez nas kampingi, np. Camping Elizabeth. Przed końcem roku dostałem mejla następującej treści: Dear Mr. Porwolik, Last year you added a camp site evaluation to one of our websites. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Chciałbym się wszystkim pochwalić, pierwszy raz w życiu coś &#8222;wygrałem&#8221; <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><span id="more-402"></span>Zaczęło się tak, że po powrocie z Krety spędziłem kilkadziesiąt minut przy komputerze komentując wszystkie odwiedzone przez nas kampingi, np. <a href="http://www.eurocampings.pl/pl/europie/grecja/kreta/camping-elizabeth-101595/" target="_blank">Camping Elizabeth</a>.</p>
<p>Przed końcem roku dostałem mejla następującej treści:</p>
<div id=":19u">
<div>
<blockquote>
<div><em>Dear Mr. Porwolik,</em></div>
<div>
<div><em>Last year you added a camp site evaluation to one of our websites.  By submitting this evaluation you had the chance of winning one of  several prizes.</em></div>
<div><em><br />
We would like to take this opportunity to congratulate you on  winning our ACSI Camp Site Guide Europe DVD 2009 with a value of €13,95!</em></div>
<div><em> </em></div>
<div><em>In order to dispatch your ACSI Camp Site Guide Europe DVD properly  we request that you respond to this e-mail giving us your name and full  address. You can then look forward to receiving your prize shortly  through the post.</em></div>
<div>[..]</div>
<div><em> Kind regards,</em></div>
<div><em>Linda Fransen</em></div>
</div>
<div><em>Marketing Department<br />
ACSI Publishing BV<br />
T: (+31) (0)488 452  055<br />
E: <a href="mailto:marketing@acsi.eu" target="_blank">marketing@acsi.eu</a></em></div>
</blockquote>
<div>Nie mając nic do stracenia i jako, iż acsi.eu wydawał mi się całkiem &#8222;pewną&#8221; instytucją podałem moje dane adresowe &#8211; nie licząc, iż cokolwiek dostanę&#8230; Jakież było moje zdziwienie, gdy kilka dni temu wyciągnąłem ze skrzynki pocztowej paczuszke od ACSI.</div>
<div>W środku znalazłem list i płytę z bazą kempingów na sezon&#8230; 2010 <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' />  Co z tego, że za podanie adresu dostałem jakąś śmieszną płytę DVD &#8211; ważne jest to, że pierwszy raz w życiu cokolwiek &#8222;wygrałem&#8221;.</div>
<div>Może jak w starym kawale wyślę w końcu ten kupon totka &#8211; jak w starym kawale, &#8222;dam szansę&#8221; <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </div>
</div>
</div>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ZBq1Tj6mFuQKQ946hA1Cyg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/S3cRHj9sO-I/AAAAAAAAFGI/ztO76sAWhAA/s288/DSC_8719.jpg" alt="" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tCIWaseQqJC2eZeAii8P8g?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/S3cRIEz7G6I/AAAAAAAAFGM/2ZIbLxOESfQ/s288/DSC_8720.jpg" alt="" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2010/wygrana/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Morgen!</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2010/morgen</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2010/morgen#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 01 Jan 2010 22:46:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Szymon</dc:creator>
				<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=350</guid>
		<description><![CDATA[Z dużym opóźnieniem i w dużym uproszczeniu postanowiłem  opisać moje niemieckie przygody &#8211; bo tak się złożyło, że zawodowe obowiązki rzuciły mnie w ostatnich miesiącach aż trzykrotnie do naszych zachodnich sąsiadów. W okolicach września trafiłem z krótką wizytą do BSD (firmowy skrót &#8211; pełna nazwa: CLICK). Następnie &#8211; także krótka &#8211; wizyta w Norymberdze i ostatecznie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Z dużym opóźnieniem i w dużym uproszczeniu postanowiłem  opisać moje niemieckie przygody &#8211; bo tak się złożyło, że zawodowe obowiązki rzuciły mnie w ostatnich miesiącach aż trzykrotnie do naszych zachodnich sąsiadów. <a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/sXGI8310hHla6LmF1b65Gg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SyQyIl05QdI/AAAAAAAAE_g/AGywj1qzMBU/s288/20091114020.jpg" alt="" /></a></p>
<p><span id="more-350"></span>W okolicach września trafiłem z krótką wizytą do BSD (firmowy skrót &#8211; pełna nazwa: <a href="http://maps.google.com/maps?f=q&amp;source=s_q&amp;hl=pl&amp;q=Bad+Salzdetfurth,+Hildesheim,+Dolna+Saksonia,+Niemcy&amp;sll=51.590723,9.865723&amp;sspn=9.683862,19.753418&amp;ie=UTF8&amp;cd=1&amp;geocode=FfZfGgMdjLCYAA&amp;split=0&amp;hq=&amp;hnear=Bad+Salzdetfurth,+Hildesheim,+Dolna+Saksonia,+Niemcy&amp;ll=52.055868,10.017128&amp;spn=0.149674,0.308647&amp;t=h&amp;z=12" target="_blank">CLICK</a>). Następnie &#8211; także krótka &#8211; wizyta w Norymberdze i ostatecznie &#8211; prawie trzytygodniowy ponowny pobyt w BSD.</p>
<p>Nie wchodząc w szczegóły postaram się opisać nieco moich wrażeń i spostrzeżeń dotyczących Niemiec, a także ludzi (generalnie), z którymi miałem przyjemność tam rozmawiać.</p>
<p>Zaczynając niejako od końca, ale zarazem dając wszystkim obraz tamtejszego życia napiszę krótko: przeciętny Niemiec zarabia jakieś 3-4 razy lepiej niż przeciętny Polak, przy czym nie ma znaczącej różnicy cen paliwa oraz jedzenia. Życie co prawda jest znacznie droższe &#8211; jednak nie oszukujmy się, dużo czasu nam zejdzie, żeby dogonić &#8222;starą Europę&#8221;. (przykład: obiad w kantynie 4€; w Krakowie 11zł)</p>
<p>Po tym demotywującym wstępie czas na więcej szczegółów odnośnie mojej wizyty. Pierwszy pobyt w BSD była naprawdę bardzo napięty i w związku z tym nie mam żadnych poza-zawodowych wspomnień. Wizyta w Norymberdze była moją pierwszą w południowych Niemczech i dała mi do zrozumienia, na czym polega sława Bayern-u: wystarczy krótki rzut oka na pędzące autostradami samochody, żeby zrozumieć, że dotarło się do jednej z bogatszych części Niemiec (Europy) &#8211; generalnie porządne Audi/BWM nie jest wyjątkiem, z małą przesadą napisałbym, że jest raczej regułą <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Napięty harmonogram nie pozwolił mi niestety na zapoznanie się z Norymbergą w dzień, jednak dwa krótkie nocne spacery (jeden z &#8222;oryginalnym&#8221; Niemcem) dały mi obraz miasta, które trzeba przyznać prezentuje się bardzo porządnie; jednak będąc szczerym, dla mnie to było wszystko jakieś takie za porządne, wręcz &#8222;plastikowe&#8221; &#8211; może fakt, iż praktycznie zostało odbudowane po WWII ma na to jakiś wpływ(!?). Nie widziałem za dużo, nie zrobiłem zdjęć &#8211; jednak śmiało mogę polecić to miasto jako cel weekendowego wypadu &#8211; choćby tylko po to, żeby spróbować słynnych norymberskich pierników na opłatku &#8230; (<a href="http://www.flickr.com/search/?q=nurnberg&amp;s=int#page=2">Zdjęcia miasta na Flickr</a>).</p>
<p>Krótka wizyta w NBG, potem małe szaleństwo w pracy (wieczory i weekendy), wylot Basi do USA i kilka dni potem mój wylot do BSD. Sama wyprawa do BSD zasługuje na nieco opisania, bo jest to opowieść z cyklu &#8222;jak tego nie robić&#8221;&#8230; <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Generalnie założenie było proste: Basia ma lecieć do LA, ja do Niemiec, więc najlepszym rozwiązaniem będzie połączenie tych podróży &#8211; plan był dobry, jednak z przyczyn zawodowych mój wyjazd do BSD został opóźniony, a jako, że zależało mi na szybkim dotarciu do Niemiec (żeby skrócić czas kiedy Basia już jest w USA, a ja jeszcze w Polsce) &#8211; wybrałem lot z WizzAir-em do Dortmundu o 6 rano w środę (11 List.)&#8230; z Katowic.</p>
<p>Jednak jak to zwykle bywa &#8211; tak się &#8216;złożyło&#8217;,  że firmowa kolacja trafiła na wtorek, a chciałem się napić piwa z kolegami, więc wybrałem opcję dla prawdziwych twardzieli &#8211; na wspomnianą kolację wybrałem się z walizkami. Tak więc,  krótka podróż taksówką z osiedla do galerii, piwko do około 23.00, spotkanie z Tomakiem, u którego spędziłem jakieś 2h w mieszkaniu i który zawoził mnie na dworzec autobusowy w Krk (na 02.30). Wyjazd z dworca i podróż do Pyrzowic skąd o 6.00 wyleciałem do Dortmundu, potem podróż autobusem na dworzec kolejowy, pociągiem ICE do Hanoweru i pociągiem regionalnym do BSD (dodatkowa jedna przesiadka) &#8211; na miejscu około 13.00 &#8211; słowem wyprawa życia <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Musiałbym napisać oddzielny akapit na temat niemieckich kolei (DB) i miernoty PKP, jednak nie zrobię tego, gdyż nic z tego nie wyniknie, a i tak wszyscy są świadomi sytuacji. Po prostu musimy poczekać, aż postkomunistyczny stwór zdechnie, a w jego miejsce pojawi się firma, która będzie rządziła się wolnorynkowymi zasadami (szczególnie dotyczy to podejścia do klienta). Dla stworzenia ogólnego obrazu powiem, że nie znając za dobrze niemieckiego (posługując się tylko j. angielskim) udało mi się przejechać kilkaset kilometrów, nie raz przekraczając przy tym 190km/h&#8230;</p>
<p>Trafiłem do BSD &#8211; czyli Bad Salzdefurth, niewielkiego miasteczka w Dolnej Saksonii, w którym oprócz kilku basenów termalnych, nieczynnej kopalni soli i oddziału mojej firmy naprawdę niewiele można znaleźć&#8230;  oprócz kilku dyskontów spożywczych znanych i w Polsce. Może wynika to z faktu, że już od kilku dobrych lat mieszkam w Krakowie &#8211; który nie należy do najbiedniejszych polskich miast &#8211; ale spacerując po wspomnianym miasteczku nie miałem jakiegoś wrażenia, że jest jakoś dużo czyściej/bardziej bogato niż u nas &#8211; pomijając o kilka lat młodszy średni wiek samochodów i może &#8222;świeższe&#8221; domostwa naprawdę nie zauważyłem dużej różnicy.</p>
<p>O ile w BSD nie było &#8222;rewelacji&#8221;, to Hannover naprawdę zrobił nam mnie wrażenie: sklepy, porządek, samochody, oznaczenia, architektura i ciekawe rozwiązania (np. podziemny pasaż handlowy) naprawdę dały mi do zrozumienia, że czeka nas sporo pracy&#8230; W Hanowerze spędziłem jedną sobotę, ale dzięki &#8222;czerwonej linii&#8221; i małemu przewodnikowi udało mi się zobaczyć znaczną część najbardziej znanych w Hanowerze miejsc, włączając w to stadion oraz słynny ratusz.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/hC0ma04MEbgcWowt4y_DRg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SyQyI62-8MI/AAAAAAAAE_k/3_k3t52es64/s288/20091121039.jpg" alt="" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/SPKq4_w0gdN_wiVvnO-gfQ?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SyQyJBm8PeI/AAAAAAAAE_o/CjeXXM1sO_0/s288/20091121043.jpg" alt="" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/W2Ulcxui59ejavgktUcJFA?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SyQyJuM-OcI/AAAAAAAAE_s/h4tEyDcJMLQ/s144/20091121044.jpg" alt="" /></a></p>
<p>Podsumowując, mimo tego iż przez kilka tygodni nie widziałem się z żoną, to jednak jestem zadowolony, że miałem możliwość kilkutygodniowego pobytu w Niemczech. Codzienna praca z naszymi zachodnimi sąsiadami, prywatne rozmowy oraz kilometry spacerów dały mi naprawdę dobre pojęcie o tym, jak tak się żyje i jak postrzega świat statystyczny Niemiec w północnych rejonach kraju. Wnioski mam raczej optymistyczne &#8211; nie możemy mieć żadnych kompleksów &#8211; po prostu historia była dla nas mniej łaskawa (pomimo tego, że to nie my byliśmy głównymi mącicielami w XX wieku). A jak się ma ta słynna niemiecka precyzja!? &#8211; Mniej więcej tak, jak niedźwiedzie polarne w Polsce&#8230;</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/n0JUEdh1vd8S9J6tTzETqQ?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SyQyJ9pedHI/AAAAAAAAE_w/q8kabpnhL2Q/s288/20091121095.jpg" alt="" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2010/morgen/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>San Francisco, Sin City i Miasto Aniołów</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2009/san-francisco-sin-city-i-miasto-aniolow</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2009/san-francisco-sin-city-i-miasto-aniolow#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 20 Nov 2009 11:09:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Barbara</dc:creator>
				<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=351</guid>
		<description><![CDATA[Po 13 koszmarnych godzinach lotu, ostrych turbulencjach i zatruciu sztucznym jedzeniem wylądowaliśmy. Stany &#8211; odsłona trzecia. Tym razem wyjazd trochę dłuższy, bo pożyteczne, czyli praca (targi SSW) połączone z przyjemnym, czyli zwiedzaniem. Prawdziwy road trip przez winnice Napa Valley, park Yosemitee  i Dolinę Śmierci &#8212; aż do samego serca rozpusty i hazardu Naszą ekipę pięciu [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Po 13 koszmarnych godzinach lotu, ostrych turbulencjach i zatruciu sztucznym jedzeniem wylądowaliśmy. Stany &#8211; odsłona trzecia. Tym razem wyjazd trochę dłuższy, bo pożyteczne, czyli praca (targi SSW) połączone z przyjemnym, czyli zwiedzaniem. Prawdziwy road trip przez winnice Napa Valley, park Yosemitee  i Dolinę Śmierci &#8212; aż do samego serca rozpusty i hazardu <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><img class="size-medium wp-image-358" title="125" src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/125-299x300.jpg" alt="On the road ;)" width="299" height="300" /></p>
<p><span id="more-351"></span><!--more--></p>
<p>Naszą ekipę pięciu eksplorerów (poszerzoną w Vegas o kilku Wikingów i paru miejscowych znajomych) dumnie otwierał mój szacowny Szef, służący za samochodową nawigację. No i byliśmy jeszcze my &#8212; czyli Basia, Torstein (kolejno: pierwszy i drugi kierowca), córka szefa i jego dziewczyna.</p>
<p><img class="size-medium wp-image-360" title="Pięciu wspaniałych" src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/118-300x168.jpg" alt="Pięciu wspaniałych" width="300" height="168" /></p>
<p>No i czarny Chrysler Aspen. Na 8 osób. Z przyciemnianymi szybami i automatyczną skrzynią biegów (niby nieistotny szczegół, a jednak&#8230; czułam się jak Basia-Samo-Zło).</p>
<p><img class="size-medium wp-image-361" title="Autko" src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/127-300x168.jpg" alt="... i krążownik szos :)" width="300" height="168" /></p>
<p>Jak to zwykle z naszym szczęściem bywa, San Francisco przywitało nas wiatrem i&#8230; deszczem. W dodatku po raz pierwszy w życiu stanęła przede mną wizja niewpuszczenia na terytorium USA &#8212; zawiesiłam komputer. Cztery razy. Ale uff! W końcu się udało. Pan z tego wszystkiego nawet nie zapytał mnie, czy coś przemycam. No bo jak z Polski &#8211; to pewnie kiełbasę. Zawsze pytają.</p>
<p>Miasto &#8211; piękne. Bez dwóch zdań najładniejsza ze wszystkich widzianych przeze mnie amerykańskich metropolii. Klasyczne &#8216;wskakiwane tramwaje&#8217;, port, atmosfera, ogród botaniczny, &#8216;tęczowa&#8217; dzielnica&#8230;. nie da się opisać. Tylko wiało okropnie no i złapałam jakąś paskudną alergię. Całe szczęście, że na owoce morza &#8211; przynajmniej już nie musiałam ich jeść <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Za to pozostali członkowie wyprawy z lubością oddawali się dzikim pląsom nad talerzami krewetek (i wyrywaniem nóg biednym krabiszczom). Barbarzyńcy.</p>
<p><img class="size-medium wp-image-362" title="San Francisco nocą" src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/78-300x168.jpg" alt="San Francisco nocą" width="300" height="168" /></p>
<p>Przydrożna przyroda zaskakująca. Na przestrzeni kilkuset kilometrów (czasem nawet kilkudziesięciu) temperatura potrafła się zmieniać drastycznie : najpierw ośnieżone szczyty gór w parku Yosemitee (a my w koszulkach drżący z zimna), a już za chwilę suche piaski, kaktuso-palmy i szare krzaczki  pustyni. No i czarne wdowy. Brr!</p>
<p>Za to Vegas &#8211; zupełnie inna bajka (pewnie pająki też były, ale pochowane skutecznie). Po kilkugodzinnej jeździe ciemnymi autostradami miasto wyłoniło się przed nami w całej okazałości. A raczej wyłoniła się nam jego główna ulica. Jedyna zresztą <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Dla nas tak naprawdę (prócz feeri barw, miejscowego kolorytu  i migających świateł) miasto nie oferuje jakichś specjalnych atrakcji. No bo czym się tu zachwycać &#8212; tym, że można się bawić w klubie całą noc? Że panie tańczą (w dodatku &#8211; ubrane)? No fajnie. Ale tego akurat w Krakowie pod dostatkiem. Dla miejscowych natomiast działa to wszystko na zasadzie niezwykłości &#8211; zwłaszcza dla Kalifornijczyków, których o 2 w nocy, bez względu na okoliczności, wyprasza się z pubów i barów. Ale ja nie o tym&#8230;</p>
<p><img class="size-medium wp-image-365" title="Prawie jak Wenecja..." src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/167-300x200.jpg" alt="Prawie jak Wenecja... The Venetian Hotel" width="300" height="200" /></p>
<p>Trzy następne dni należy zaliczyć do kategorii  &#8216;black jack, poker i ruletka&#8217;, ewentualnie &#8216;wydawanie pieniędzy na inne przyjemności&#8217; (no bo co się będę o pracy rozpisywać &#8211; taka sama, jak zawsze). Całe szczęście, że mój budżet nie przewidywał długów hazardowych, bo to, co obstawiałam z tak zwanej &#8216;wspólnej puli&#8217;, przegrałam sromotnie. No cóż, ten milion dolarów widać tym razem nie był mi pisany&#8230; Trzeba się będzie wybrać w przyszłym roku.</p>
<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-352" title="Paris, Paris... " src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/IMG_1733-225x300.jpg" alt="Paris, Paris... " width="225" height="300" /></p>
<p>No i na koniec &#8211; ulubiona część programu. Los Angeles i Santa Monica. Nie wiem, co jest w tym miejscu, ale&#8230; Mam do niego słabość. Może do tych wszystkich dziwaków, którzy pod byle pretekstem zaczepiają cię na ulicy? Może. No i do tego, że wszyscy zaczynaja rozmowę od pytania: <em>A ty co robisz? Modelka czy aktorka?</em> Ale bardziej prawdopodobne, że to magia plaży i oceanu. I zielone palmy. I 30 stopni &#8211; w listopadzie! <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_biggrin.gif' alt=':D' class='wp-smiley' />  W każdym razie jak zwykle trudno mi było zawlec się do samolotu ze świadomością, że nasza pogoda całkiem inaczej nas przywita&#8230;.</p>
<p><img class="aligncenter size-medium wp-image-353" title="Santa Monica" src="http://blog.porwolik.com/wp-content/uploads/2009/11/PB160045-225x300.jpg" alt="Santa Monica" width="225" height="300" /></p>
<p>No i oto jestem. Nadal nieprzytomna. Funkcjonująca nocną porą, słaniająca się w dzień. Smutno mi troszkę, że to już koniec &#8212; ale już po cichu opracowuję niecny plan zawładnięcia jakąś willą na Zachodnim Wybrzeżu. Pracowałam tez nad szefem, zeby założył filię w Mieście Aniołów. Ale jakoś nie chce. Ciekawe, dlaczemu?</p>
<p>PS. Fotki tymczasowe &#8212; nadal nie udało mi się zebrać materiałów od podróżników, dostało mi się tylko parę sztuk. Ale walczę dzielnie!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2009/san-francisco-sin-city-i-miasto-aniolow/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kreta</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2009/kreta</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2009/kreta#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 20 Jul 2009 18:18:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Szymon</dc:creator>
				<category><![CDATA[wycieczki]]></category>
		<category><![CDATA[świat]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=263</guid>
		<description><![CDATA[Rozleniwieni dwutygodniowym wypoczynkiem, mieliśmy poważny problem mobilizacyjny, aby w końcu zebrać się i napisać podsumowanie naszego tegorocznego wypoczynku. W końcu trzy tygodnie po powrocie do codziennych obowiązków udało nam się zmobilizować &#8212; i w końcu opublikować ten wpis. Uprzedzam wszystkich, że przez kolejne kilkanaście tysięcy znaków będziemy się rozwodzić nad tym, jak było rewelacyjnie i [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Rozleniwieni dwutygodniowym wypoczynkiem, mieliśmy poważny problem mobilizacyjny, aby w końcu zebrać się i napisać podsumowanie naszego tegorocznego wypoczynku. W końcu trzy tygodnie po powrocie do codziennych obowiązków udało nam się zmobilizować &#8212; i w końcu opublikować ten wpis.</p>
<p>Uprzedzam wszystkich, że przez kolejne kilkanaście tysięcy znaków będziemy się rozwodzić nad tym, jak było rewelacyjnie i jak bardzo nam się podobało na słonecznej (i wietrznej) wyspie króla Minosa &#8211; dlatego wszyscy, których to nie interesuje &#8212; nie muszą męczyć się czytaniem całego wpisu&#8230;</p>
<p><a title="Crete / Kreta 2009 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673190692/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3354/3673190692_68b09372fa.jpg" alt="Crete / Kreta 2009" width="500" height="334" /></a><br />
<span id="more-263"></span></p>
<p><strong>Przygotowania</strong></p>
<p>Decyzję o naszym wakacyjnym celu podróży podjęliśmy w okolicach marca. Kombinowaliśmy długo, po czym pewnego dnia po prostu wykupiliśmy komplet biletów na przelot Katowice-&gt;Heraklion oraz oczywiście Heraklion-&gt;Katowice. Łącznie datę wylotu i przylotu z/do Katowic dzieliło 14 dni.</p>
<p>Pod koniec maja kupiliśmy przewodnik i mapę samochodową Krety, pożyczyliśmy walizki i powoli zaczęliśmy kompletować niewielką ilość bagażu, jaką linie WizzAir pozwalały nam zabrać ze sobą.</p>
<p>W przeddzień odlotu, niezadowoleni trochę wizją spędzenia nocy na lotnisku, spontanicznie &#8211; telefonicznie zarezerwowaliśmy samochód kasy Econo&#8230; i z niecierpliwością oczekiwaliśmy na samolot.</p>
<p>13 czerwca rodzice odwieźli nas na lotnisko i tak zaczęła się nasza grecka przygoda&#8230;</p>
<p><strong>Dzień 1</strong></p>
<p>W Heraklionie (lub inaczej Iraklio) wylądowaliśmy w okolicach 22.00. Pierwszą rzeczą, która dała nam do zrozumienia jak bardzo daleko jesteśmy od naszych rodzinnych stron, była ściana dusznego powietrza, z którą zderzyliśmy się po opuszczeniu klimatyzowanej kabiny Airbusa 320. Na lotnisku przywitała nas tabliczka &#8222;Porwolik&#8221; trzymana przez młodego Greka, który w zamian za odpowiednią górę euro dał nam kluczyki i umowę najmu naszego wakacyjnego środka lokomocji &#8211; samochodu Kia Piccanto LX.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2tu8TWMPNLUP2QUoa3OzMQ?feat=embedwebsite"><img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlTkA7FEsqI/AAAAAAAAEzw/DCnHDMe_z_I/s400/DSC_6589.JPG" alt="" width="320" height="215" /></a></p>
<p>Zmęczeni podróżą, mając do dyspozycji jedynie mapę samochodową i umowny kierunek świata, wskazany przez uprzejmego Greka, ruszyliśmy do planowanego miejsca  pierwszego naszego noclegu &#8211; kampingu Creta. Sytuacja wyglądała tak: &#8222;nowy&#8221; samochód, obcy kraj, nic nie mówiące znaki drogowe, ciemność, remonty drogowe, brak oznaczeń na jezdni i szaleni greccy kierowcy &#8211; słowem idealny wakacyjny spokój <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Tak więc, po jakiś 40 minutach, cudownym zbiegiem okoliczności udało nam się dotrzeć na miejsce. Pierwsza kolacja, szybkie rozbicie obozu (Viva la Quechua), pierwszy grecki alkohol i&#8230; milion wygłodniałych, żądnych krwi komarów w naprawdę ciepłą noc &#8211; wakacyjne marzenie <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><strong>Dzień 2</strong></p>
<p>Po jakiś 4 godzinach snu, cali przepoceni (tylko 1 osobowy namiot udało nam się upchnąć w bagażu), pozbawieni kilkuset ml krwi i nieludzko wkurzeni udaliśmy się na pierwsze spotkanie z morzem (z namiotu &#8211; jakieś 100m). Pierwsza kąpiel w cieplutkim morzu, pierwszy wschód słońca i egzotyczny krajobraz wyłaniający się w oddali wraz ze wschodzącym słońcem dał nam do zrozumienia, jak bardzo miło będzie przez kolejne dni.<br />
<a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/m7-H6gLRBIrcvIrY3mQcwA?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlTkBAash9I/AAAAAAAAEz0/vV9qA8Cu_E0/s400/DSC_6611.JPG" alt="" width="320" height="208" /></a></p>
<p>Po kilku godzinach porannego &#8222;rozruchu&#8221;, rozlokowaniu się w samochodzie, kąpieli, śniadaniu na plaży w Mali i przygotowaniu planu dnia wyruszyliśmy na płaskowyż Lassithi. Małe górskie wioski, drogi szerokości naszych osiedlowych o szalonych nachyleniach i zwrotach, do tego setki lokalnych szalonych kierowców w poobijanych pick-upach, trąbiących i wyprzedzających w zupełnie nieprzewidywalnych momentach; słowem &#8211; południe Europy.</p>
<p>Wieczorem, mocno wymęczeni, doturlaliśmy się na kemping Sissi. Z widokiem na morze i basenem &#8211; bajka.</p>
<p><strong>Dzień 3</strong></p>
<p>Przed wyjazdem, nie znając kreteńskich realiów nie mogliśmy dokładnie zaplanować całej wyprawy, znaliśmy jedynie kilkanaście miejsc wartych odwiedzenia i ogólnie zakładaliśmy przemieszczanie się po wszystkich krańcach wyspy zgodnie z kierunkiem ruchu wskazówek zegara. Dlatego też następnego dnia kontynuowaliśmy naszą podróż w kierunku wschodzącego słońca. Rano odwiedziliśmy Elounde, z kilkusetmetrowego klifu podziwialiśmy wyspę Spinalonga i zapłaciliśmy haracz za 15 minutowy postój na jednej z położonych przy drodze plaż. Dalej przez Ag. Nikolaos udaliśmy się na kemping Gournia Moon, który jak się okazało, przestał już istnieć&#8230; przez co późnym popołudniem musieliśmy podjąć trudną decyzję i udać się nad Morze Libijskie (na drugim końcu wyspy &#8211; brzmi strasznie, ale byliśmy wtedy w jej najwęższym miejscu), żeby nocować na kempingu Koutsounari, położonym niedaleko Ierapetry &#8211; najbardziej na południe wysuniętego europejskiego miasta. Nie wiem, czy to na skutek niezbyt ciekawego wybrzeża, czy też nie rozpoczętego jeszcze sezonu na olbrzymim kempingu nocowaliśmy w dosłownie kilka osób. Z racji naprawdę potężnego wiatru (wyło i świszczało tak, że bez wahania uwierzyliśmy w obecność jakiegoś boga wiatrów w pobliżu), tamtej nocy też nie możemy zaliczyć do najprzyjemniejszej, ale fakt spania pod drzewkiem cytrusowym i palmą daktylową (oraz zrywania pomarańczy prosto z gałęzi) zrekompensował braki w śnie.</p>
<p><a title="Locals by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673173882/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2435/3673173882_c7f9d88988.jpg" alt="Locals" width="319" height="197" /></a></p>
<p><a title="Big Blue by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672378265/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3326/3672378265_4b502d32c9.jpg" alt="Big Blue" width="319" height="207" /></a><br />
<strong>Dzień 4</strong></p>
<p>Rankiem musieliśmy po raz kolejny przebić się w poprzek wyspy, aby dotrzeć do przyjemnej Sitii, z której pojechaliśmy prosto na plaże w Vai i do klasztoru Moni Toplu. Ciekawym zjawiskiem były luźno biegające (czasem wylegujące się na asfalcie!) stada kóz &#8212; co odważniejsze egzemplarze podchodziły do samochodu się przywitać.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/tni9VIiZO3_rgskET0gO7w?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlTkCeADi0I/AAAAAAAAE0A/xxgSK4za2gw/s400/DSC_6797.JPG" alt="" width="321" height="215" /></a></p>
<p>Wieczorem przez kolejne pasmo gór dotarliśmy do Kato Zakros, najbardziej chyba malowniczo położonej miejscowości na Krecie.  Niestety, położenie na odludziu ma też swoje mniej przyjemne strony &#8211; najbliższy kemping okazał się być za daleko, więc zmuszeni zostaliśmy do wynajęcia pokoju nad samym brzegiem morza &#8211; nie muszę dodawać, że nie była to tania impreza; w zamian Grek, właściciel pokoi do wynajęcia oraz niedaleko położonej tawerny zaoferował nam parę alkoholowych bonusów, które otrzymaliśmy do kolacji.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/UzvQ63N0SWektOA03es_0Q?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlTm0JEu1XI/AAAAAAAAE0I/_0BFSJY48Fc/s400/DSC_6852.JPG" alt="" width="320" height="214" /></a></p>
<p><a title="Kato Zakros by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672434567/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2424/3672434567_b1b252b070.jpg" alt="Kato Zakros" width="320" height="478" /></a></p>
<p><a title="Kato Zakros by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673245970/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3648/3673245970_561d48a86c.jpg" alt="Kato Zakros" width="321" height="214" /></a></p>
<p><strong>Dzień 5</strong><br />
Rano poznaliśmy parę z Francji, która podobnie jak my wybrała indywidualny wypoczynek. Za drobną przysługę jaką było podrzucenie ich po ich samochód, zrekompensowali się opowieściami o Francji i podsunęli pomysł na odwiedzenie kilku miejsc na wyspie, z których właśnie wracali.</p>
<p>Pałac w Zakros okazał się bezkształtną kupą kamieni, po której chodzenie kosztowało nas kilka dobrych eur0 &#8211; trzeba przyznać, że od tego momentu zaczęliśmy z dużą dozą nieufności traktować pozostałe &#8216;pomniki&#8217; minojskiej kultury.</p>
<p>Z Kato Zakros, przez naprawdę rewelacyjną plaże w Xerokambos, trafiliśmy podobnie jak poprzednio na kemping Koutsunari. Wieczorem wybraliśmy się do Ierapetry, aby na kilkadziesiąt minut zagłębić się w dziesiątki malutkich uliczek i podglądać życie &#8222;tambylców&#8221; &#8211; słowem rewelacja.</p>
<p><a title="Xerokambos by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673250202/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3385/3673250202_9f5f1fcaf7.jpg" alt="Xerokambos" width="319" height="213" /></a></p>
<p><a title="Xerokambos by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672446161/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3565/3672446161_07b6a6be03.jpg" alt="Xerokambos" width="319" height="213" /></a></p>
<p><strong>Dzień 6</strong></p>
<p>Plan kolejnego dnia wiązał się z pokonaniem kilkuset kilometrów górskich dróżek i dotarciu do niedawnej mekki hipisów &#8211; Matali. Przejeżdżając przez górskie wioski położone na południu od Heraklionu, nie sposób nie zauważyć podziurawionych kulami znaków drogowych. Nietrudno też ulec wrażeniu, że jest się raczej gdzieś na Dzikim Zachodzie, aniżeli na południu Europy.</p>
<p>Po drodze zatrzymaliśmy się w średniej wielkości górskim miasteczku &#8211; w skrócie &#8211; wysiadanie z samochodu w miasteczku, w którym znaczna część jego mieszkańców siedzi przy drodze obserwując co się dzieje i będąc jedynym &#8222;bladym&#8221; w okolicy naprawdę oddaje namiastkę tego, co muszą czuć Europejczycy podróżujący do zdecydowanie bardziej egzotycznych krain. Plusem było to, iż po krótkiej degustacji, udało nam się kupić prawdziwy ser feta &#8222;od chłopa&#8221;.</p>
<p><a title="Crete / Kreta 2009 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673264978/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3625/3673264978_69f2abb03f.jpg" alt="Crete / Kreta 2009" width="320" height="479" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/JvzOofTWQOjnXsSS5Bjo2A?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlTm1kni81I/AAAAAAAAE0Y/Ol0ZjjmyCAo/s400/DSC_7057.JPG" alt="" width="318" height="474" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/a6d3FLRT1rw_flH3Q6ezpQ?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlTm1Ui8fsI/AAAAAAAAE0U/svQwdM-2aUw/s400/DSC_7035.JPG" alt="" width="319" height="214" /></a></p>
<p>Po odwiedzeniu rzymskich ruin w Gortynie, dotarliśmy do Matali. W której okazało się, że kolejny zaznaczony na wszystkich dostępnych mapach kemping przestał istnieć. Minusem spotkanej sytuacji było to, że nie było recepcji, prądu, ciepłej wody i &#8230; czystości; Jedynym i zasadniczym plusem był fakt, że pobyt był całkowicie darmowy &#8211; postanowiliśmy zostać na dwie noce <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Przed snem siedzieliśmy na plaży, kilkadziesiąt metrów od starożytnych grobowców, popijając winem świeże oliwki&#8230; słowem &#8211; nic przyjemnego <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a title="Matala by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672467395/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3328/3672467395_01a8501de6.jpg" alt="Matala" width="321" height="214" /></a></p>
<p><strong>Dzień 7</strong></p>
<p>Rankiem, przerażeni ilością ludzi, która zaczęła się gromadzić na matalskiej plaży i ciągle jeszcze niepewni, czy nie zgłosi się do nas ktoś po należność za nocleg postanowiliśmy na kilka godzin cichcem opuścić wioskę i udać się na wyprawę w poszukiwaniu pustej plaży. Po kilku kilometrach szutrowej, bardzo stromej drogi (nie ma to jak autko z wypożyczalni) znaleźliśmy dość długi odcinek naprawdę odludnej plaży. Było warto <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wieczorem, po powrocie na znany już kemping, bardzo ucieszyła nas deklaracja innej poznanej francuskiej pary, że dalej nikt nie zgłosił się po zapłatę&#8230; Kolejna noc i kolejne litry wypitego wina.</p>
<p><a title="Matala by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673271638/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3311/3673271638_8e954fc64a.jpg" alt="Matala" width="321" height="214" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/p4ycsbWZWklDSwRYXPoPpg?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT272LfiVI/AAAAAAAAE0g/QEha5irQiuQ/s400/DSC_7120.JPG" alt="" width="321" height="215" /></a></p>
<p><strong>Dzień 8</strong></p>
<p>Rankiem ze smutkiem opuściliśmy nasz darmowy kemping i po odwiedzeniu górskiego Spili wylądowaliśmy w Plakias. Miasteczko jak wiele innych &#8211; nie zrobiło na nas jakiegoś wyjątkowego wrażenia, ale w ramach odpoczynku spędziliśmy kilka godzin na kempingowym basenie.</p>
<p><a title="Crete / Kreta 2009 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672470009/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3601/3672470009_585fbc10da.jpg" alt="Crete / Kreta 2009" width="319" height="213" /></a></p>
<p>Wieczorem kolejne wino na plaży. Dzień w większości spędzony na bezproduktywnym smażeniu&#8230; nuda <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a title="Plakias by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672472693/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2550/3672472693_f2af91a863.jpg" alt="Plakias" width="319" height="210" /></a></p>
<p><strong>Dzień 9</strong></p>
<p>Jak co dzień rano pobudka i w drogę. Najpierw twierdza Frankocastello, potem krótki postój w Chora Sfakion i kilkadziesiąt kilometrów przez Góry Białe. Po raz kolejny zaskoczyła nas różnorodność  nazw mijanych miejscowości &#8211; zwykle każda tabliczka wyglądała inaczej niż nazwa umieszczona na naszej mapie&#8230; Wczesnym popołudniem dotarliśmy do Chanii, pierwszego dużego kreteńskiego miasta, które dane było nam zwiedzić. Miasteczko naprawdę ładne i pełne interesujących miejsc. Jednak jazda samochodem przez zatłoczone ulice, na których prócz wspomnianych pick-upów farmerów występowały inne wypożyczone przez &#8222;bladych&#8221; autka klasy Economy oraz setki skuterów &#8211; wszystko to poruszające się bez wyraźnych śladów organizacji i przewidywalności &#8211; po raz kolejny nie ma to jak autko z wypożyczalni i pełne ubezpiecznie <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Zwiedziliśmy muzeum historyczne, pospecerowali po miasteczku, zjedli obiad w położonej na uboczu przyjemniej rodzinnej tawernie (zapiekanka z cukini &#8211; szokująca&#8230;)  i udaliśmy się na kolejny kamping &#8211; Chania.</p>
<p><a title="Frangokastello by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673285268/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3376/3673285268_ac30ed145f.jpg" alt="Frangokastello" width="320" height="479" /></a></p>
<p><a title="Chora Sfakion by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673288210/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3353/3673288210_a68f8b0836.jpg" alt="Chora Sfakion" width="319" height="213" /></a></p>
<p><a title="Crete / Kreta 2009 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673460978/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2549/3673460978_1f4d3fa891.jpg" alt="Crete / Kreta 2009" width="319" height="456" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1hFK3t3iTsgzjJOMXEFo4Q?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT4GF7tKCI/AAAAAAAAE1E/RS6ebc_Xf58/s400/DSC_7382.JPG" alt="" width="320" height="477" /></a></p>
<p><a title="Chania by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672486559/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2455/3672486559_1369622212.jpg" alt="Chania" width="320" height="480" /></a></p>
<p><strong>Dzień 10</strong></p>
<p>Udaliśmy się na spotkanie z zachodnim wybrzeżem, na przyjemnej plaży w Phalassarnie wylegiwaliśmy się wraz z kilkoma setkami innych najemców małych kolorowych autek klasy Economy <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Ładnie, ale moim zdaniem trochę za ciasno i &#8230; brudno. Nieco zasmuceni chmurą zasłaniającymi słońce, postanowiliśmy po raz kolejny przebić się przez centrum wyspy udając się do położonej na południu Paleochory &#8211; zyskując tym samym dzień na plażowanie.</p>
<p>W docelowym miasteczku rozbiliśmy obozowisko i udaliśmy się &#8222;do centrum&#8221;. Siedzieliśmy, jak miejscowy zwyczaj nakazuje, kilka godzin na przybrzeżnym deptaku &#8211; obserwując przechodniów i popijając nawet niezłe greckie piwo. Po zachodzie wróciliśmy na kemping Grammeno.</p>
<p>Tego dnia mieliśmy małą arbuzową przygodę. Przejeżdżając przez jakąś wioskę dostrzegliśmy rolnika, który prosto ze swojego samochodu sprzedawał arbuzy. Prowadziłem, więc stając na poboczu poprosiłem Basię, żeby kupiła jakiegoś małego arbuza. Jakież było moje przerażenie, gdy przytargała do samochodu prawie 8 kilowego potwora, bezczelnie jeszcze twierdząc, że to był najmniejszy <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Daliśmy mu radę, ale z 8 godzinną przerwą na sen <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Miłym akcentem było spotkanie kolejnej Toyoty Corolli KE70 (jak widać, dziadkowa w znacznie lepszym stanie!).</p>
<p><a title="Paleochora by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673298680/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2450/3673298680_b27d7d8244.jpg" alt="Paleochora" width="321" height="208" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VKoWvXhR_Vj2D2q2vAfz4A?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT4G40vWPI/AAAAAAAAE1M/RoU9iq02_SU/s400/DSC_7427.JPG" alt="" width="321" height="215" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MQPJdpuxQKedw9j53pYU2Q?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT4GmryfTI/AAAAAAAAE1I/FumxNJdecp4/s400/DSC_7413.JPG" alt="" width="321" height="215" /></a></p>
<p><a title="Paleochora by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672498117/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3604/3672498117_be3247134c.jpg" alt="Paleochora" width="321" height="214" /></a></p>
<p><strong>Dzień 11</strong></p>
<p>Coraz bardziej świadomi nadchodzącego końca naszej greckiej przygody postanowiliśmy cały dzień spędzić na położonej całe 20m od naszego namiotu plaży. Udało nam się w końcu przeczytać trochę więcej z kilku książek, które targaliśmy przez te wszystkie kilometry, a które na wskutek innych aktywności nie miały do tej pory jakoś okazji nas zainteresować.</p>
<p>Wieczorem, lekko upojeni leżeliśmy na plaży podziwiając niebo, które w odróżnieniu od naszego zanieczyszczonego światłem jest naprawdę &#8222;bogate&#8221;. Dodatkowo miałem kilka pomysłów na zabawę aparatem, efekty poniżej&#8230;</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/usCSxsztEIEDwEj248qCqw?feat=embedwebsite"><img src="http://lh5.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT--Fn4xEI/AAAAAAAAE1c/zswAD7YsnUw/s400/DSC_7441.JPG" alt="" /></a></p>
<p><a title="Wife's dark side by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672504377/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3564/3672504377_89c5d24e16.jpg" alt="Wife's dark side" width="321" height="214" /></a></p>
<p><a title="Wife's good side (fake!) by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672501401/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3390/3672501401_648c439da0.jpg" alt="Wife's good side (fake!)" width="321" height="214" /></a></p>
<p><strong>Dzień 12</strong></p>
<p>Po pobudce, wizycie na ładnej, ale zadeptanej plaży w Elafonissi i przejechaniu łącznie przeszło 200km udało nam się zaparkować pod słynną wenecką twierdzą w Rethymno, którą zwiedziliśmy. Trochę zniesmaczeni brudem, cenami, tłumami turystów i napastliwymi kelnerami, bez żalu opuściliśmy to kolejne duże miasto i udaliśmy się na kemping Elizabeth. Kilka kolejnych retsin i spanie. I przyjaźń z miejscowym kotem.</p>
<p><a title="Rethymno by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3672510751/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2564/3672510751_e432b11d2c.jpg" alt="Rethymno" width="320" height="210" /></a></p>
<p><strong>Dzień 13</strong></p>
<p>Ten przedostatni już dzień zostawiliśmy sobie na zwiedzenie Moni Arkadiou, dotarcie do Herkalionu i jego zwiedzenie, a także obejrzenie portu oraz naprawdę interesującego muzeum archeologicznego. Późnym popołudniem raczej przypadkiem trafiliśmy do rewelacyjnego Cretaquarium, gdzie zobaczyliśmy całe stada morskich stworzeń <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Wieczorem powrót na znany już kemping Crete.</p>
<p><a title="Moni Arkadiou by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673330972/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2565/3673330972_c28f8ff8b6.jpg" alt="Moni Arkadiou" width="319" height="213" /></a></p>
<p><a title="Crete / Kreta 2009 by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673334134/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3661/3673334134_ce3bc9ee1e.jpg" alt="Crete / Kreta 2009" width="320" height="480" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/J6wnIS4GV3DS18SihGX5Ng?feat=embedwebsite"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT--gZzraI/AAAAAAAAE1k/F-q9ljjvYPU/s400/DSC_7645.JPG" alt="" width="320" height="479" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/N6ztOLszdXh1_dg4HM9jJw?feat=embedwebsite"><img src="http://lh4.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT-_OUnSiI/AAAAAAAAE1o/N4Wfli7koag/s400/DSC_7667.JPG" alt="" width="321" height="166" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WNlmssXfemf5BXjNtMa_4Q?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlT-_7ObGbI/AAAAAAAAE1s/qY3Bgl3_hf8/s400/DSC_7683.JPG" alt="" width="321" height="215" /></a></p>
<p><strong>Dzień 14</strong></p>
<p>Chyba żadna wycieczka na Kretę nie może się obyć bez zwiedzenia Knosos, dlatego też wczesnym rankiem, mając nadzieję na wyprzedzenie tłumów innych turystów, odwiedziliśmy ten najbardziej znany kreteński zabytek.  I wróciliśmy w okolice kempingu, aby nacieszyć się resztką naszych wakacji.</p>
<p><a title="Knossos by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673339148/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3566/3673339148_941e9688ba.jpg" alt="Knossos" width="319" height="479" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/P6naDnWJ9BXEF8d0JQUr3Q?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SlUIW4DumCI/AAAAAAAAE2k/I_w0jyKt91Y/s400/DSC_7706.JPG" alt="" width="320" height="479" /></a></p>
<p><a title="Last sunset by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3673343110/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3356/3673343110_d24f144e20.jpg" alt="Last sunset" width="319" height="213" /></a></p>
<p><strong>Dzień 15<br />
</strong></p>
<p>Rankiem ostatniego dnia spakowaliśmy się, względnie posprzątali samochód i po kilkugodzinnym plażowaniu udaliśmy się na lotnisko.</p>
<p>Po trzech godzinach lotu, na chłodnym i deszczowym katowickim lotnisku zostaliśmy odebrani przez rodziców i dostarczeni do ich domu, skąd późnym niedzielnym popołudniem dotarliśmy do Krakowa.</p>
<p><strong>Przydatne informacje</strong></p>
<p>Po wylądowaniu nieco zszokowały nas naprawdę wysokie ceny &#8211; potęgowane dodatkowo przez słaby kurs złotego. Dlatego aby uniknąć podobnego zaskoczenia proponujemy liczyć się z faktem, że obiad w tawernie dla dwóch osób to wydatek około 20€. Kreteńczycy raczej nie jadają zup, dlatego do dania głównego warto zamówić sałatkę grecką z dwoma talerzami (podpatrzyliśmy Greków) i to od niej rozpocząć posiłek. Co do samodzielnego żywienia &#8211; staraliśmy się na przemian jadać w tawernach i samodzielnie przygotowywać jedzenie &#8211; mięso i sery są naprawdę dużo droższe niż w Polce, dlatego żeby uniknąć szoku proponujemy zakupy na targowiskach. Polecamy zakup warzyw, które często sprzedawane były po cenach niższych niż w Polsce.</p>
<p>Kilka zdań o wynajmowaniu samochodu. Były to nasze pierwsze wczasy, podczas których zdecydowaliśmy się na wynajem samochodu. Troszkę przestraszeni brakiem samochodów szukanej klasy w kilku znalezionych w sieci wypożyczalniach &#8211; zdecydowaliśmy się na wynajem w polsko-greckiej firmie. Ogólnie szukając trochę więcej w sieci i rezerwując nieco wcześniej, można było spokojnie zaoszczędzić jakieś 20€ (obiad); jeśli lądowanie w Iraklio jest planowane dosyć późno lepiej mieć już zarezerwowany samochód. Nie mieliśmy takiej potrzeby, jednak z tego co widzieliśmy na miejscu, w nocy byłoby naprawdę trudno wynająć jakiś pojazd. Co do samej jazdy po kreteńskich drogach to trzeba się niestety przygotować na  nieco szokujące drogowe zwyczaje &#8211; ogólnie miejscowi prowadzą samochody jak szaleni, przy każdej możliwej okazji nadużywając klaksonu &#8211; w miastach robi się naprawdę nerwowo, a szalejące z każdej strony skutery naprawdę nie ułatwiają misji dotarcia bezpiecznie z punktu A do punktu B. Radzimy uważać, ale też nie martwić się na zapas &#8211; po kilku dniach spędzonych w trasie udało nam się przyzwyczaić i poruszaliśmy się dosyć swobodnie. Pomijając tych drogowych szaleńców, jeździ i parkuje się naprawdę przyjemnie &#8211; większość znaków nie jest respektowana (z wyjątkiem STOP-ów), a podczas całej naszej wyprawy nie widzieliśmy ani jednego &#8222;radaru&#8221;, ani też zablokowanego koła&#8230;</p>
<p>Mapę samochodową Krety udało nam się bez problemu kupić w jednym z krakowskich Empik-ów. Co do przewodników wybraliśmy dwa i oboje stwierdziliśmy, że były to naprawdę dobre wybory. Kupiliśmy przewodnik &#8222;Kreta&#8221; wydawnictwa Pascal, który jak to z Pascal-em zwykle bywa naprawdę nas nie zawiódł &#8211; idealny przewodnik do tworzenia listy rzeczy do odwiedzenia &#8211; prosto, czytelnie i naprawdę przyjemnie napisane. Kolejny wybór padł na angielskojęzyczny przewodnik &#8222;Crete&#8221; wydawnictwa Lonely Planet. Wydawnictwo to zachwalane przez kilku znanych podróżników cieszy się naprawdę rewelacyjnymi komentarzami w sieci i wierzcie lub nie &#8211; z czystym sumieniem możemy napisać, że ten niebieski przewodnik jest absolutnym &#8222;musisz mieć&#8221; na greckiej wyspie. Dobrze opisane wszystkie możliwości noclegów/jedzenie/transportu/dostępu do internetu/rozrywki podzielone w/g kategorii cenowych &#8211; naprawdę przydatna sprawa w większych miastach. Zwięźle, ale ciekawie opisano też najważniejsze Kreteńskie miejsca godne uwagi, a także większość znaczących wiosek, przez które było nam przejeżdżać. Dzięki temu przewodnikowi kilka razy zjedliśmy obiad w tawernach nieco oddalonych od turystycznych szlaków, ale za to tanio i jak się nam wydaje, naprawdę &#8222;domowo&#8221;. Jako ostateczną zachętę do zapoznania się z tymi przewodnikami dodam, że w jednej z takich tawern  przewodniki tego wydawnictwa zauważyliśmy na dwóch innych stolikach <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Noclegi &#8211; w ramach akcji &#8222;cost saving&#8221;, a także jako iż lubimy kempingowe życie, nastawiliśmy się na spanie pod namiotem. Noclegi kosztowały nas śrenio 20€, a kempingi prezentowały się naprawdę różnie, przy czym nawet najlepszemu z nich daleko pod względem standardu było do znanych nam z Chorwacji. Południowa natura to południowa natura, nie muszę chyba dodawać z czym to się wiąże. Osoby, które namiotowania nie lubią ucieszy pewnie informacja, że z dala od turystycznych szlaków (i morza) można spokojnie wynająć pokój z aneksem kuchennym za 25€-35€; nasz najdroższy nocleg kosztował nas 45€, ale po otwarciu okna widzieliśmy morze, do plaży było&#8230; 10 metrów, a i w okolicy naprawdę nie było nic tańszego.</p>
<p>No i ostatnia, ale jakże ważna na wakacjach garstka pożytecznych informacji. Alkohol jak większość rzeczy nie był tani, z racji spożywanych ilości  ograniczaliśmy się raczej do lokalnych win (polecamy retsinę), lokalnego piwa (Mythos) oraz Metaxy (która była droższa niż w Polsce!). Wódki nie kupowaliśmy, ale ogólnie też była dosyć droga. Ogólnie, gdy siedzi się na plaży, obserwuje zachodzące słońce i moczy nogi w morzu, zwyczajne &#8222;niskopółkowe&#8221; wino typu &#8222;stołowe&#8221; gwarantuje tanią i przyjemną zabawę. Alkohol, jaki kupowaliśmy w tawernach też  ograniczał się do piwa i wina &#8211; piwo średnio około 2.5€ (najdrożej 2.5€ za 0.3l) za piwko i 4-5€ za karafkę wina (na 2 osoby).</p>
<p>Na koniec garść przydatnych/ciekawych liczb związanych z naszymi wakacjami:</p>
<ul>
<li>7kg miał zakupiony przez Basię &#8222;niewielki arbuz&#8221; (~4€)</li>
<li>1600km przejechaliśmy &#8222;naszym&#8221; autkiem (po drogach często gorszych niż nasze szutrowe)</li>
<li>1.1€ średnia cena chleba</li>
<li>1.15€ średnia cena litra PB98</li>
<li>20€ średnio płaciliśmy za kemping (2 osoby + namiot + samochód)</li>
<li>+1h różnica czasu w Grecji</li>
<li>2.5 h lecieliśmy z Katowic do Heraklionu</li>
<li> 4 Coca-Cole (2l) musieliśmy kupić, żeby zdobyć dwa komplety promocyjnych sztućców &#8211; niech żyje sprytne pakowanie <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>1€ kosztowała mała butelka (0.5l) lokalnego wina retsina</li>
<li>24€/d. prawie tyle kosztowało nas wynajęcie samochodu</li>
<li>2-2.5€ średnio płaciliśmy za kawę Frappe &#8211; bardzo popularną wśród mieszańców Krety</li>
<li>4-10€ /os. płaciliśmy za wstępy do muzeów, na stanowiska archeologiczne</li>
<li>20kg/os. bagażu mogliśmy ze sobą zabrać</li>
<li>~550zł/os. kosztował na bilet w jedną stronę WizzAir-em na trasie Katowice-Iraklio</li>
<li>4€ kosztowało nas 15 minutowe opalanie na jednych z plaż; człowiek kasujący za leżaki wyłonił się &#8222;spod ziemi&#8221;, nie dając nam najmniejszych szans na ewakuację <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </li>
<li>0€ kosztowały nas dwa noclegi na opuszczonym kempingu w Matali</li>
</ul>
<p>Podawanie całościowego podsumowania cenowego chyba nie ma sensu, dlatego jeśli ktoś jest zainteresowany podobnym wypadem i chciałby wiedzieć ile dokładnie na co wydaliśmy kasy oraz na jaki wydatek za całą wyprawę się przygotować &#8212; zapraszamy do kontaktu, postaramy się doradzić.</p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WbEwDU_oCxF35a4wZx2zVw?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/SluXX4FMCCI/AAAAAAAAE4Q/i0zpVEKWDh0/s400/DSC_6653.JPG" alt="" width="319" height="475" /></a></p>
<p><strong>Podsumowanie</strong></p>
<p>Co tu więcej pisać!? Wakacje udane jak mało które, wszystko odbyło się zgodnie z planem. Kreta jest naprawdę doskonałym miejscem docelowym na wyprawy typu &#8222;road-trip&#8221; &#8211; polecamy ją wszystkim, jednak jeszcze raz zalecamy unikanie większych miejscowości turystycznych oraz radzimy przygotować się na dosyć spore wydatki.</p>
<p>Na zakończenie, filmik z symulowanego lądowania w Iraklio &#8211; zdecydowanie nie jest to najlepsze podejście w historii, jednak cieszy to, że kilka tygodni temu przeżyliśmy to samo w rzeczywistości (no może tylko w mniej gwałtownym wydaniu) <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /><br />
<object width="500" height="405"><param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/7OQgdXXiYU8&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;color1=0x3a3a3a&#038;color2=0x999999&#038;border=1"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><param name="allowscriptaccess" value="always"></param><embed src="http://www.youtube.com/v/7OQgdXXiYU8&#038;hl=pl&#038;fs=1&#038;rel=0&#038;color1=0x3a3a3a&#038;color2=0x999999&#038;border=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="405"></embed></object></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2009/kreta/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wyprawa na ryby i krakowskie zoo</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2009/wyprawa-na-ryby-i-krakowskie-zoo</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2009/wyprawa-na-ryby-i-krakowskie-zoo#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 30 May 2009 21:36:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Szymon</dc:creator>
				<category><![CDATA[imprezy]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=244</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim tygodniu odbył się długo planowany wypad na ryby. Przez cały dzień udało &#8222;nam&#8221; złowić tylko jedno &#8222;rybkę&#8221;, jednak poniższa fotka chyba jasno daje do zrozumienia, że warto było czekać Po krótkiej sesji fotograficznej amur trafił do Wisły,wytłumaczono mi to następującym cytatem: &#8222;My jeździmy na ryby, a nie po ryby&#8221; &#8211; myślę, że ryby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W poprzednim tygodniu odbył się długo planowany wypad na ryby. Przez cały dzień udało &#8222;nam&#8221; złowić tylko jedno &#8222;rybkę&#8221;, jednak poniższa fotka chyba jasno daje do zrozumienia, że warto było czekać <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Po krótkiej sesji fotograficznej amur trafił do Wisły,wytłumaczono mi to następującym cytatem:</p>
<p>&#8222;My jeździmy <span style="text-decoration: underline;">na ryby</span>, a nie <span style="text-decoration: underline;">po ryby</span>&#8221; &#8211; myślę, że ryby nie mają nic przeciwko takiemu podejściu <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Podsumowując &#8211; rewelacyjna sobota &#8211; jeszcze raz serdeczne dzięki dla braci Sikorskich, organizatorów tej imprezy.</p>
<p><a title="Amur by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3560806020/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3619/3560806020_eab61a0d4c.jpg" alt="Amur" width="500" height="334" /></a><br />
<span id="more-244"></span>Żeby &#8222;nie było&#8221;, że mnie tam &#8222;nie było&#8221; (zdjęcie pozowane nie czepiać się szczegółów <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  ) :<br />
<a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ff4eYT-GZ25NO7qPNoOB7g?feat=embedwebsite"><img src="http://lh3.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/ShmwWLIpp9I/AAAAAAAAErw/pUwRfYPSxHE/s400/Ryby_10.jpg" alt="" /></a></p>
<p>W niedzielę, lekko co prawda zmęczony atrakcjami dnia poprzedniego, dałem się namówić i zrealizowaliśmy z żoną jej pomysł &#8211; wycieczkę do krakowskiego zoo. Pierwsza wizyta w <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Las_Wolski">Lasku Wolskim</a> zszokowała nas&#8230; ilością samochodów, które próbowano w tym samym momencie zaparkować &#8211; kilkudziesięciominutowe czekanie na pozwolenie wjazdu na parking nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń. Po pozbyciu się samochodu i krótkim spacerze dotarliśmy do bramy krakowskiego ogrodu zoologicznego, na którego terenie spędziliśmy kilka kolejnych godzin. Osobiście dawno nie byłem w zoo, dlatego też nie mam pojęcia jak wyglądają obecnie ogrody zoologiczne we Wrocławiu i Chorzowie, jednak krakowskie zoo wydało mi się na tle wspomnień bardzo zadbane i nowoczesne, może nieco tylko&#8230; mniejsze (jednak nie za małe!). Wszystkim rodzicom (i nie tylko!) mogę chyba polecić mini-zoo, czyli zamknięty obszar na którym odwiedzającym pozwala się na o wiele więcej, niż w tradycyjnym zoo &#8211; można dotykać i karmić zwierzęta &#8211; rewelacyjny pomysł.</p>
<p>Poniżej kilka fotek z tego wypadu, więcej jak zawsze na <a href="http://www.flickr.com/photos/simpo/">flickr</a> i w <a href="http://photos.porwolik.com/">naszej galerii</a>.</p>
<p>W terrarium:<br />
<a title="Camouflage by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3560004153/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3357/3560004153_62b3b332dc.jpg" alt="Camouflage" width="500" height="334" /></a></p>
<p>To pozostawię bez komentarza, dodam tylko, iż krótko obserwowaliśmy szympansa, który miał podobne nawyki&#8230;<br />
<a title="Yummy!? by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3560813110/"><img src="http://farm3.static.flickr.com/2460/3560813110_14c44357f8.jpg" alt="Yummy!?" width="334" height="500" /></a></p>
<p>Te zwierzęta po prostu kochają blask flash-y <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  :<br />
<a title="Surikatka w krakowskim Zoo by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3559992449/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3616/3559992449_f82c3d7182.jpg" alt="Surikatka w krakowskim Zoo" width="334" height="500" /></a></p>
<p>Tak to wyglądało z boku:<br />
<a title="The Star by Szymon Porwolik, on Flickr" href="http://www.flickr.com/photos/simpo/3560809342/"><img src="http://farm4.static.flickr.com/3302/3560809342_d5ee03a4a3.jpg" alt="The Star" width="500" height="334" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2009/wyprawa-na-ryby-i-krakowskie-zoo/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niepołomice i komuniści</title>
		<link>http://blog.porwolik.com/2009/niepolomice-i-komunisci</link>
		<comments>http://blog.porwolik.com/2009/niepolomice-i-komunisci#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 20 May 2009 07:31:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Barbara</dc:creator>
				<category><![CDATA[rodzina]]></category>
		<category><![CDATA[wycieczki]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.porwolik.com/?p=234</guid>
		<description><![CDATA[Walka z pozostałościami po zimowym lenistwie trwa. Weekendowe wypady odbywają się trochę bliżej bazy &#8211; tym razem nawiedziliśmy Niepołomice &#8211; ale się nie poddajemy. Mąż chyba przekonał się, że świeże powietrze nie powoduje śmierci w męczarniach, a od przebywania na słonku nawet wampirom nie robią się bąble Niedzielne niepołomickie klimaty takie, jak w każdym innym [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Walka z pozostałościami po zimowym lenistwie trwa. Weekendowe wypady odbywają się trochę bliżej bazy &#8211; tym razem nawiedziliśmy Niepołomice &#8211; ale się nie poddajemy. Mąż chyba przekonał się, że świeże powietrze nie powoduje śmierci w męczarniach, a od przebywania na słonku nawet wampirom nie robią się bąble <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/szporwolik/Miscellaneous?feat=embedwebsite#5337618793469023634"><img src="http://lh6.ggpht.com/__ISP5O0QJdA/ShMIA0MrlZI/AAAAAAAAErI/juryrbaOqJc/s288/DSC_5774.JPG" alt="" /></a></p>
<p><a href="http://picasaweb.google.com/szporwolik/Miscellaneous?feat=embedwebsite#5337618793469023634"><span id="more-234"></span></a></p>
<p>Niedzielne niepołomickie klimaty takie, jak w każdym innym polskim miasteczku &#8211; senne, leniwe i swojskie. Jak dla mnie &#8211; super. Aż mi coś tam w środku w Basi zapikało z tęsknoty za Śląskiem <img src='http://blog.porwolik.com/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Okolica ładna, ale &#8230; Zresztą warto się wybrać, żeby zobaczyć.  Zamek odnowiony i zadbany (tak samo ogrody), natomiast poza przytulnym ryneczkiem, kościołem i małym parkiem (no i może jeszcze olbrzymią ujeżdżalnią na tyłach pałacowych ogrodów) Niepołomice nie oferują żadnych dodatkowych atrakcji. A i w samym zamku zamiast Białej Damy (tudzież innych nawiedzaczy) straszą restauracje po brzegi wypełnione komunistycznymi (czyt.komunijnymi) gośćmi. Biedne dzieci, najwyraźniej znudzone imprezą, porozpełzały się na wszystkie strony szukając jakiegoś zajęcia &#8211; w związku z tym nawet dziedzińcowe armaty nie uszły cało, pooblepiane ze wszystkich stron dzieciarnią. I tylko Stańczyk przyglądał się wszystkiemu ze stoickim spokojem (nie ruszyło go nawet to, jak go zaczęłam zaczepiać &#8211; widać lata praktyki)&#8230;.</p>
<p>Kopiec (raczej &#8216;kopczyk&#8217;) grunwaldzki, ekhm&#8230; Aczkolwiek idea chwalebna (bo zwożenie ziemi z całej okolicy dla upamiętnienia zrywów patriotycznych do pięknych czynów zaiste należy) , ale efekty&#8230; mizerne. Co prawda teren ładnie utrzymany, ale co z tego, skoro wciśnięty między &#8216;klocki&#8217; z lat sześćdziesiątych, a i widok z niego &#8212; dość szczególny (na szklarnie sąsiada i pastwisko dla owiec).</p>
<p>Ogólne wrażenia &#8211; w porządku. Na pewno miejsce warte uwagi (i ciekawsze od panoramy naszego &#8216;pokoju telewizyjnego&#8217;). Niestety, na dalszą eksplorację nie pozwoliła pogoda &#8211; cały dzień się coś kotłowało tam na górze i w końcu posypały się pioruny (może jednak mąż powinien był zostać w domu? najwyraźniej jego kontakt ze światem zewnętrznym komuś się nie spodobał&#8230;). Wróciliśmy zatem na własne śmieci (żona przemoczona straszliwie, bo się uparła, że nie będzie czekać w garażu aż ustanie potop &#8212; no i ją pokarało, normalka) &#8212; i już planujemy kolejne wyprawy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://blog.porwolik.com/2009/niepolomice-i-komunisci/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
